sobota, 16 lutego 2013

"Składaki" w stylu figurek G.I.Joe!

Lata świetlne temu, w epoce PRL'u a nawet i ciut później (ale tylko ciut, ciut..) - w Polsce ciągle królowały "podróbki" wśród zabawek. Jest taki odłam z tamtych lat, o którym niewiele osób pamięta, albo w ogóle zaprzeczają istnieniu serii tych zabawek, figurek - które z powodzeniem można nazwać chociażby "składakami", gdyż jak najbardziej są one zbiorem wszelakich, wybrakowanych, pochlapanych farbą, uszkodzonych, żle odlanych, niepomalowanych części oryginalnych figurek G.I.Joe z sygnaturką "Hasbro" jak i poniekąd z domieszką części firmy "Lanard". Otóż osoby zaprzeczające ich istnieniu - są w wielkim błędzie! ONE na pewno istniały i istnieją po dzień dzisiejszy! Na strychach, w piwnicach, w kartonach i przede wszystkim w pamięci "dzieci PRL'u", które pokochały JE miłością bezwarunkową :)
I o tym będzie dzisiaj!!! :)

Pamiętam jak dziś, zima 1989 rok, zakupy z rodzicami... Wizyta w pewnej osiedlowej księgarni, (mama kocha książki, kupuje mi pierwszy komiks z przygodami "Superman'a", zaraża mnie miłością do literatury!) ledwo sięgam szklanej lady... Ale natychmiast dostrzegam stertę fajnych ludzików z obłędną artykulacją :) Byłam wówczas brzdącem - bawiącym się typowymi, gumowymi polskimi zabawkami tamtej epoki. Gumowe smerfy, mapety, gumowe figurki Star Wars, gumowe zwierzątka z ówczesnej Czechosłowacji, kioskowe żołnierzyki... a tu nagle ludzik z artykulacją G.I.Joe! Fantastyczna sprawa. Oczywiście mama natychmiast kupuje mi jednego z nich (po latach zapyta - dlaczego chciałaś tylko jednego? Na pewno kupiłabym Ci więcej! Odp: "Bo tylko ten jeden mi się spodobał :)) !!!) Oto on... Ludzik, który przez okres mojego dzieciństwa towarzyszył mi niemal wszędzie :)


Oczywiście - natychmiast otrzymał swoją nazwę... Został królem moich zabawek niczym BUZZ ASTRAL z Toy Story :) To właśnie ten ludzik zaszczepił we miłość do G.I.Joe :)
Lata 90 - są miejsca, gdzie można już w Polsce kupić oryginalne figurki G.I.Joe, ale odwiedzając sklepy zabawkowe, papiernicze, czy też jakimś cudem księgarnie (!) - można było kupić - "składaki". Właśnie niedawno pewna osoba potwierdziła, iż w jej okolicach także byli amatorzy kupujący ten rodzaj zabawek! W 1990 roku znowu trafiam na trop podobnych zabawek. Tym razem ludziki mają sprzęt, są zapakowane w plastikowe, przezroczyste pudełko i jakoś lepiej się prezentują. (Po latach przeżyję szok jak sobie uzmysłowię kilka koligacji!!!) Oto ludzik nr 2 który trafia w moje ręce, zakupiony tym razem w Michałkowicach, w sklepie zabawkowym/ RTV/AGD/ rowery górskie (koniec komuny, kto kombinuje, ten ma!) Pudełko niestety nie przetrwało, zaginęło w akcji!


Ten Pan ma także szczególne miejsce w moim sercu. Wystarczy wziąć go do ręki! Od razu widać, że przeżył sporo tajnych misji! Niestety, jest bardzo wyeksploatowany :) Ale trzyma się jakoś! Czy czytający to Fani Star Wars przeżyli SZOK???!! Mam nadzieję, że tak! Właśnie o tym wspominałam powyżej! Broń, która znajdowała się razem z nim w pudełku wstrząsa do granic możliwości! Kiedy w 1986 roku trafiam do szpitala okulistycznego, mój kochany Tata zjawia się z prezentem - figurką AT AT Driver Deluxe, który kurde bele - ma identyczną broń!! Jakim więc cudem, kolo ze zdjęcia powyżej ma tę samą "spluwę"? Skomentujmy to jako "magię tamtych lat!"
Moja przygoda ze Składakami dopiero się wówczas zaczęła! Oto kolejny eksponat. Fajny ludzik, ten sam sklep, który często odwiedzałam, aby kupić kolejne trofeum :)


Niestety nie było ich sporo, ale uprzejma Pani sprzedawczyni, informowała, że będzie dostawa :) Tego Pana powyżej cechuje to, iż jego głowa to zwykły odlew, niepomalowany. To jest jedna z wielu cech rozpoznawczych tej serii. Figurki "składaki" powstawały zatem z ... odpadów. Jak dobrze sięgam pamięcią - wcale nie były drogie. Myślę, że jeśli stwierdzę, że kosztowały ok. 12.000 zł (przed denominacją oczywiście!) - to chyba zbytnio się nie pomylę!
Kto zatem był kolejnym dodatkiem do mojej ekipy składaków? Mój Boże - prawdziwy freak!
Kupiony znowu w tym samym sklepie, w plastikowym pudełku... tym razem jednak, była to KOBIETA ludzik :) Oto foto:



(Update: Ta Pani posiadała jeszcze tę śliczną, różową tarczę!)

Zarana po poważnym wypadku, bądź po nieudanej operacji plastycznej :) Z jakże oryginalną podstawką w kolorze czerwonym :) Osoba składająca ten "eksponat" postarała się, aby uda faktycznie posiadały kobiecy kształt! Właśnie... Pytanie podstawowe - kto to do cholery składał????? Czym się kierował??? I oczywiście.. Co wówczas zażywał :)))) He he he! Czy popełnię wielką gafę twierdząc, że jej broń także zalatuje mi aurą "starwarsową"??? Zostawiam Was w spokojnej zadumie, wiem, że potrzeba czasu, aby sobie ten materiał przyswoić :)
Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy... Dostawy figurek także :) Szkoda, że nie możemy cofnąć się w czasie i nadrobić zaległości, kupić wszystkie te dziwactwa!  Na szczęście w połowie lat 90tych trafiam na fajny sklep "papierniczy" w Siemianowicach... Tym razem figurki są sprzedawane w zwykłych woreczkach!! Co zatem kupuję?
Ano kolejnego "składaka"! Czyli...


Szary, niepomalowany dziubek Countdown'a (G.I.Joe) z 1989 roku! Z torsem Undertow'a (także G.I.Joe) z 1990!! Z wachlarzem innych, ciekawych dodatków :) Czyż to nie magia??? Te Figurki mają coś niepowtarzalnego - nie możesz zwracać uwagi na ich sygnaturki - bo to jedna, wielka FIKCJA! Nic prawdziwego, zwykły zbieg okoliczności, kogel-mogel! Niepowtarzalność + szczypta PRL'u - mieszanka wybuchowa! Nie możesz nazwać się Ekspertem tej serii - bo nie jesteś w stanie ogarnąć możliwości miksowania oryginalnych części! Więc czas na patriotyczne hasło: Kocham Polskę :) Własnie za epokę zabawek z PRL'u! Jedziemy dalej z dziwakami!


LANARD... Sklep papierniczy, Siemianowice. Kolejny nabytek najprawdopodobniej z lat 93-94... Ludzik, który trudno nazwać "składakiem" gdyż na pierwszy rzut oka, wygląda ok. Mało tego - można znaleźć podobne egzemplarze chociażby przeglądając google ! Nie tylko z Polski! Więc czy to jest "oryginalny" produkt firmy Lanarad? Być może... Warto jednak zauważyć, że broń z tego zestawu jest uszkodzona, od samego początku. Odpad?? Przypadek??
Kupiłam sobie jednak kilka kolejnych osobników, którzy posiadali prawie identyczny ekwipunek! Wspólny mianownik - jak najbardziej na czasie, czyli - narty! :)


Identyczny ekwipunek, sygnaturka Lanard, były w sprzedaży podobne ludziki, jak ten przystojniak powyżej, tylko inny był jednak kolor "bluzy" - pamiętam także ciemnoniebieski! Ale jako zodiakalny Baran - kupuję wersję w swoim ulubionym kolorze - czerwonym :)
Później jestem posiadaczką kolejnego indywidualisty - oto on:



(Update: Ów Dżentelmen w swoim ekwipunku dzierżył również tarczę, którą nie pogardziłby sam Alley Viper!)

Przypominam... Ten sam sklep, prawie te same dodatki - narty... Tym razem znowu rodowity "składak" pełną gębą! I powtórka z historii - identyczny dodatek jak w przypadku ludzika nr 3 z plastikowego pudełka! Mix absolutnie zaskakujący :))) Zwróćcie uwagę, że "biodra" również niekoniecznie były dopasowane kolorystycznie, seryjnie - po prostu tak jak leci!!!!!
Z biegiem czasu nabyłam jeszcze kilka podobnych "wynalazków"...


Następny składak... Bla bla bla i znowu  NARTY! Podobny plecak, no nareszcie jakiś nowy "karabinek"! Tradycyjnie coś nie tak z lewym podudziem... Ale twarz jakaś taka znajoma??? Tak, to odlew niejakiego D-Day'a z serii: G.I.JOE Sgt. Savage. Tak się składa, że posiadam oryginał, o proszę:


Wnioski?? No tak, takie zabawki jak najbardziej powstawały dzięki odpadkom z ukrytym defektem. Dlaczego akurat w Polsce? Who knows?? Bynajmniej nie narzekam!!! Bo to nie czas na zniecierpliwienie, jeszcze pojawią się ciekawostki :) Jesteście gotowi? Proszę bardzo:


Victor Sagat is that really you??? Mój Boże przemilczmy połączenie z odwłokiem Clean-Sweep'a z G.I.Joe! Ta przebrzydła broń!!!!!!!!!!! Dobra, umówmy się, że nie można całe życie chodzić w gatkach, trzeba czasem włożyć spodnie, ok - rozumiemy to prawda? Ale ta broń! Co to jest??? No co to jest??  Niestety spotkało mnie to podwójnie, bo ostatni składak, który trafił w moje ręce, posiadał identyczny "gnat" :)


 Dla równowagi ma też i narty... Które gdzieś porządnie przyciął z przodu! W takim stanie zostały już zakupione :) Narty, nartami - zobaczcie lewy biceps, dłoń - nic tu nie trzyma się kupy! Takie jest podsumowanie tych ludzików- składaków - los potraktował je okrutnie, każdy otrzymał kończyny losowo, trafiając do różnych sklepów, w różnych opakowaniach albo i bez! Ich zadaniem było wypełnienie jakiejś tam luki w zaopatrzeniu! Tani materiał na zabawki - ale jestem przykładem na to, że spełniali swą rolę. Nawet jako oddział połamańców! Bo każdy może mieć ludziki G.I.Joe - lecz nieliczni posiadają indywidualności ery PRL'u - Składaki! Ja swoich kilku biedaków nie zamieniłabym na żaden skarb!

PS: Jeśli pamiętacie te zabawki, posiadacie, lub posiadaliście podobne "kreaturki" koniecznie zostawicie tutaj jakiś komentarz! Dziękuję i pozdrawiam!