niedziela, 27 listopada 2011

Masters Of The Universe - Review: Mantenna


Postanowiłam... że czas najwyższy na odrobinkę "review" moich figurek na łamach tego blogu. Będę prezentować sylwetki poszczególnych bohaterów MOTU, ale nie tylko! Zaczynam od bardzo fajnego Stworka... Na pierwszy rzut pójdzie zatem: MANTENNA

MANTENNA, osobnik ten jest członkiem przefajnej organizacji "Evil Horde", której przywódcą jest tyran nad tyrany (ukochany przeze mnie :P) HORDAK :) Władca Etherii - siostrzanej planety Eternii. Który doprowadził tą piękną, fantastyczną, magiczną krainę w miejsce niezbyt ciekawe... (Eeee mi się tam podoba!)  Ale wracając do Mantenny... To okropny imbecyl, głównie zajmujący się szpiegowaniem, co ułatwiają mu jego gałki oczne. Zaopatrzone w fajne umiejętności. Może Was ogłuszyć promieniem ognistym, pozbawić grawitacji i unieruchomić, albo zamrozić :) Przy czym wydaje ciekawe dźwięki :) Stworek ten ma jeszcze śmieszne "uszy", dziwaczniejszą paszczę i porusza się na czterech odnóżach. Taki przyjemny Gamoń! Jako bohater fikcyjny doczekał się swojego mini komiksu pt: "Mantenna And The Menace Of The Evil Horde"!


Można by jeszcze pisać i pisać, ale od razu przejdę do samej figurki! Jest wg mnie jedną z ładniejszych ze starej, klasycznej wersji figurek MOTU. Cechuje ją taka solidność, ładne kolory, wykonanie, "rzeźba". Jest konkretna, jak zresztą niemal wszystkie z Evil Horde!


Cztery odnóża połączono w pary, uważam że to fajne rozwiązanie i figurka ta nie przypomina np. Modulak'a, który tych kończyn też tam sporo posiada. Mantenna ma spore gabaryty, jako ekwipunek posiada ten typowy w ich gangu "łuczuś",  który w ekstremalnych sytuacjach może posłużyć nam jako eksponat antystresowy... Zahaczamy końcówki, pyk... odhaczyło się... zahaczamy...itd. :) POMAGA! Mantenna ma kuszę koloru szarego. Zamrozi Was np, a później strzeli sobie z kuszy w co mu się tam podoba! Auć!


Oczy w figurce są oczywiście ruchome. Przesuwamy specjalną "wajchę" z tyłu jego pleców i unoszą się w górę identycznie jak bohaterowi w kreskówce. Ot taki elegancki dodatek do już i tak fajnej całości!



Figurka ma także ruchome ręce i również ruchome nogi, w których zastosowano to typowe rozwiązanie na "gumce". Przez co z biegiem czasu figurka może być mniej stabilna. Tułów a jak, także ruchomy. Jedynie głowa w "karku" jest całkowicie sztywna, ale to może dlatego, że szpiedzy ze względu na swoje zajęcie żyją w ciągłym stresie...??? 





Bardzo rzadkim wariantem tej figurki jest opcja z czarnym nietoperzem na łydkach. Osobiście jeszcze nie widziałam takiej figurki Mantenny, no ale występuje. Co jest taką mini ciekawostką. W swoich zbiorach nie posiadam jeszcze wersji z ostatnich lat (2002-2009 itd), a szkoda, bo fajnie wyglądają porównania. Więc jeszcze nie mogę ich tu zaprezentować, ale może kiedyś... ehhh pewnie tak ;)
W czasach PRL'u w sprzedaży pojawiały się u nas gumowe ludziki MOTU kilkucentymetrowe. Tak się składa, że mam takiego gumowego Mantennę, choć niekompletnego. Ktoś mu urwał takie pomarańczowe, gumowe cosik, co mogło przypominać trzy patyczki zakończone kulkami (każdy opis pasuje, można sobie coś wymysleć specjalnie dla siebie!) Oto nasz rodzimy "gumiak":


Temu akurat oczy wychodzą z głowy. Ma ciut inne ubarwienie. Ale co tam! Fajnie, że w ogóle powstał! Wydaje mi się, że nie doczekał się wstąpienia w PRL'owski "Gwiezdny Patrol" (no chyba, że gdzieś, ktoś takiego ma??) - a szkoda i to bardzo, bo pewnie by świetnie go stworzyli!!
Mantenna ma sygnaturkę: (c) Mattel, Inc 1984 

piątek, 25 listopada 2011

Zagraniczne "BOOTLEGI" Masters Of The Universe :)

Już tyle razy tu pisałam o polskich podróbkach figurek He-Man'a & Co. - więc tym razem wspomnę o zagranicznych cudactwach, które powstały po to, aby zadowolić dzieciaki takie jak "Pokolenie PRL" w Polsce :) Trochę lżej, gdy się dowiadujemy, że nie tylko my mieliśmy kiczowate, nielegalne podróbki do zabawy... Inne dzieciaki, z innych krajów także nie mały dostępu do oryginalnych produktów Mattel z różnych tam powodów. Pojawiały się wtedy "wytwórnie" nielegalnych Gwiezdnych Patroli itp. No i w sumie nie było aż tak źle :) Dzisiaj polskie, meksykańskie, węgierskie czy argentyńskie podróbki śnią się po nocach tym kolekcjonerom, którym w dzieciństwie rodzice kupowali fajniuchne figurynki w blistrach. Więc jakaś tam równowaga w przyrodzie jest prawda? Mieliśmy i mamy podróbki, a w obecnych czasach kupujemy sobie na aukcjach internetowych, czy innych okazjach oryginalne figurki o których marzyliśmy jako dzieci. Może rzadko zdobywamy okazy w bdb stanie, czy tam z kompletnym ekwipunkiem ale jednak mamy łatwiej niż zagraniczni kolekcjonerzy, którzy za blistry i polskie bootlegi są gotowi zapłacić naprawdę sporo. Chyba najlepiej to widać na przykładzie figurek Star Wars. O tym już niemal wszystko napisał Kuba Turkiewicz w tym chociażby artykule . Polecam lekturę :) A wracając do "bootlegów" figurek Masters Of The Universe, pozwolę sobie pokazać kilka prześmiesznych zdjęć, na jakie natrafiłam przeglądając różne strony i blogi. Osobiście nie posiadam meksykańskich (chyba wiodą prym w zagranicznych podróbkach MOTU) bootlegów, więc zbyt wiele na temat ich powstania, sprzedaży itd nie jestem w stanie powiedzieć. Jednak oglądając ich zdjęcia - sami sobie możemy sporo o nich powiedzieć! Czy są lepsze od naszego Gwiezdnego Patrolu :) ??? Czy chcielibyśmy takie mieć na pułkach?? Czy mają estetyczny wygląd? Albo zwyczajnie wyrzućmy z siebie: "Hahahahahahaha" :))) Oto kilka fot!


Argentyńska figurka Mer-Man' z blisterkiem. Robi wrażenie mimo wszystko!


Faker KO He-Man... o i tyle doczytałam :))) Eeee ale fajne są.... :))))





Meksykańskie bootlegi - ale OCZY Orka mnie "rozwaliły"! W czasach PRL'u ten sam patent był wykorzystywany w niektórych zabawkach! Pamiętam to dobrze, niestety konkretnych przykładów w chwili obecnej nie mogę przytoczyć :))) Te zdjęcia "zapożyczyłam" z przecudownego BLOGU , który mogę przeglądać godzinami. Niestety ów blog nie jest już często aktualizowany :(




Inne meksykańskie "rewelacje". Czyż Skeletor z 1 zdjęcia nie miażdży?? Jak by tu powiedział mój Szwagier: "Masakrystycznie miażdży!" I pierwszy raz miałby rację :P



Tutaj mamy fajny blisterek, jakiś ciekawy ekwipunek, żywe kolory. Fajna rzecz. Ładne to po prostu :) Ogólnie temat: BOOTLEGI - to ciekawy temacik dla kolekcjonerów i nie tylko :)
Pozdrawiam!

czwartek, 24 listopada 2011

Katastrofa prosto z Allegro...

Jak to często bywa w życiu rasowego kolekcjonera, kupujemy różności na serwisach typu Allegro, no bo jest to przecież miejsce, gdzie znajdziemy niemal wszystko :) Wszystko co zbieramy, potrzebujemy, poszukujemy itd. Jakiś czas temu brałam udział w licytacji figurki He-Man'a z lat 80tych... Kilka osób ze mną licytowało, no ale udało mi się wygrać licytację :) Fajna sprawa, radocha na 102... Transakcja przebiegła wyśmienicie, szybko, konkretnie.. Szok nastąpił w chwili, gdy odbierałam przesyłkę z rąk listonosza, który tak jakoś dziwnie mi się przyglądał, ale i ja po paru sekundach miałam dziwną minę, gdyż przesyłka owa wydzielała intensywny zapach PLEŚNI z pierwszego tłoczenia! No to może zdjęcia powrzucam. Najpierw to autentyczne z aukcji (jak ktoś rozpozna, że przegrał ze mną licytację, to pewnie ręce będzie zacierał z radości, że jednak przegrał :) ) Tak oto zaprezentowano figurkę:


Słoneczko i te sprawy + opis, że figurka He-Mana z lat 80tych i bla bla bla, że niby rarytas dla kolekcjonerów... No zgadza się gdyż Battle Armor He-Man to fajna sprawa, dość często niespotykana w Polsce. Zwyczajnie się dałam nabrać... Niestety. A tutaj wrzucam zdjęcie tej samej figurki, choć może bardziej "przybliżone"...


Opis, stan, wygląd - nic nie zgadzało się z prawdziwym stanem, ale to można jakoś tam zaakceptować, to się zdarza, ale żeby sprzedawać coś spleśniałego... dla paru złotych? Ludzie, dajcie żyć :) Albo "Premierze jak z tym żyć????" Trochę wysiłku mnie kosztowało doprowadzenie tejże figurki do takiego stanu, aby już w miarę fajnie wyglądała i odzyskała zapach zwykłego plastiku :) Ale nie zrobię z tej okazji "tutorialu" :) Życzę sobie i innym kolekcjonerom, aby takich przygód nie zaliczali!

wtorek, 8 listopada 2011

Nalepki, naklejki, naklejeczki :)

Kto pamięta gumy do żucia z naklejkami "The New Adventures Of He-Man"??? No kto? Ręka do góry! Jeśli ktoś pamięta, to bardzo fajnie :) Proszę sobie wyobrazić wizualizację pamięciową tych naklejek... bo niestety ja ich już nie posiadam :( A chętnie bym je tutaj pokazała... :( Ale w tamtych czasach naklejki różnorodne to był szał! Czy to z Donaldem, czy z Whitney Houston, czy nawet ze Smerfami, o New Kids On The Block już nawet nie wpomnę - po prostu szał, trzeba było kupić i obkleić nimi drzwi, plakaty, biurka itd. Ja sobie w tamtych czasach też kleiłam gdzie popadło. Czasem wykorzystywałam do tego moją łepetynę i zamiast na ścianę, nakleiłam daną naklejkę do zeszytu, dlatego dziś mogę tu zaprezentować parę naklejek, które się dzięki temu zachowały. Proszę, naklejki z serii: "The New Adventures Of He-Man"


To była jedna, wielaaa naklejaaa na liliowym tle :) Tylko He-Man i Quakke, ale jaka radocha :) Kupiłam ją na odpustowym straganie :) Gdyby tak przejrzeć google, traficie na szereg starych naklejek He-Man'a, które można było kupić za granicą. Oooo np te:




Ehhh... Nie dość, że takie fajne, to jeszcze były wypukłe... [Uważam, że dzieciaki z zagranicy to się miały jednak lepiej :( ...] Idealne na drzwi, ściany i biurko :P

środa, 2 listopada 2011

Bashasaurus - Heroic Combat Vehicle!

Bashasaurus - pojazd z serii Masters Of The Universe to bardzo ciekawa zabawka! Trafił do mnie całkiem niedawno w idealnym stanie! Niemal jak nówka! Bez śladów użytkowania, całkowicie wyposażony we wszystkie części, naklejki, "dodatki". I jest to z pewnością najfajniejszy "pojazd" w mojej kolekcji MOTU.





Wszystko działa jak należy. Po naciśnięciu żółtego guzika - rączka z głazem (którego długość można regulować) - posuwa się w przód i w tył. Jest także miejsce, gdzie He-Man bądź inna postać może sobie położyć broń :) Kółka chodzą bez problemu. "Głowa" pojazdu jest ruchoma i można ją wymontować. Co tu dużo mówić - fajna sprawa. A jak to wygląda z figurką? A zobaczmy sobie Teelę w akcji :)



Fajnie? No ba! Te naklejki w nienaruszonym stanie od 1985 roku robią wrażenie! I co ciekawe, ten pojazd trafił do mnie z rąk osoby, która nie dość, że bardzo dbała o swoje "zabawki" to jeszcze jest to osoba z Polski! Więc nie zawsze jest tak, że w naszym kraju tego typu rzeczy są niedostępne! Czasem wystarczy szukać, a czasem to nas ktoś znajdzie :) I tak trafiają PEREŁKI do naszych kolekcji :)