czwartek, 16 lutego 2012

Smuteczek :(

Wybiła mnie całkowicie z rytmu wiadomość o śmierci wspaniałej WHITNEY HOUSTON.... Ona nie ma nic wspólnego ze światem figurkowym, ale dla mnie była balsamem na moją duszę... Odkąd skończyłam 10 lat towarzyszyła mi Jej muzyka, Jej głos... Mezzo-Sopran... skala Jej głosu rozciągała się od G do wysokiego B a beltować potrafiła do F trzykreślnego... Wiedzieliście?? Albo że Whitney była jedyną artystką, której występy najczęściej były nagradzane owacją na stojąco... I można tak wyliczać i wyliczać... Mam sporo przyjaciół z okolic całej Polski, którzy dzisiaj także ocierają łezki. Coś bezpowrotnie się skończyło. Z taką stratą trudno się pogodzić. W poniedziałek stacja TVN24 nakręciła krótki materiał o fanach Whitney, wystąpiłam z moim przyjacielem, twórcą strony WHITNEYHOUSTON.HPU.PL w programie "Polska i Świat"... Bardzo mało czasu mieliśmy na przedstawienie tego co czujemy i co czują inni polscy Fani, ale było warto. Teraz pozostaje tylko czekać na premierę najnowszego filmu z udziałem Whitney - "Sparkle", wchodzi na ekrany kin w wakacje. Nad nim pracowała w ostatnich miesiącach swego życia. A teraz już nie ma tej DIVY....


Kiedyś chętnie rysowałam Jej portrety dla przyjaciół... Dzisiaj ciężko mi słuchać Jej piosenek....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz