poniedziałek, 10 października 2011

Polskie Bootlegi MOTU

Rewelacyjny temat, szczególnie dla osób, które dorastały w czasach PRL'u i dobrze pamiętają, co wtedy oprócz octu stało na pułkach sklepów zabawkowych lub papierniczych. Pamiętają co tak bardzo chcieliby dostać pod choinkę lub zwyczajnie - bez okazji! Oczywiście nie tylko dzieci PRL'u pamiętają tę "magię", myślę jednak, że są w zdecydowanej większości w czasach dzisiejszych kolekcjonerami tego typu zabawek. Głównie figurek Star Wars, ale także figurek z serii Masters Of The Universe. Buszując po internecie możemy wyszukać sporo ciekawostek, ale zdecydowanie więcej sekretów jest ciągle gdzieś ukrytych i tylko nieliczni drążą temat i szukają źródeł, początków, miejsca powstania, hurtowni itd. Postanowiłam wrzucić tutaj na bloga kilka zdjęć i własnych spostrzeżeń, dotyczących w jakimś stopniu tego tematu. Od czego zacznę? Patrzcie i podziwiajcie! Pamiętacie to:


Polska podróbka figurki He-Man'a, która pojawiła się w sprzedaży na początku lat 80tych. Ja pierwszego takiego He-Man'a dostałam w 1987 roku. Figurka powyżej jest własnością Administratora stronki Polish Star Wars Collector - bardzo dziękuję za możliwość prezentacji tego zdjęcia na moim blogu. Polecam zainteresowanym odwiedzić stronkę PSWC i podziwiać umieszczone na niej zdjęcia! Rzadkością jest możliwość zobaczenia tej figurki w tak dobrym stanie, z pełnym ekwipunkiem i niesamowitym blistrem! "Gwiezdny Patrol"! Pomysłodawcy należą się wielkie brawa! Prawda? :) Sama posiadałam kiedyś kilka egzemplarzy tych figurek wraz z blistrami, ale to były czasy mojego wczesnego dzieciństwa i niestety dziś już nic z tego nie pozostało, a szkoda! Mój He-Man, Mer-Man, Clawful, Jitsu, Szkieletor i Magnon (Galaxy Warriors) przepadli jak kamień w wodę, ale posiadam niedawno zakupione dwie figurki He-Man'a i jednego Mer-Man'a, mimo braku ekwipunku są i tak ciekawym nabytkiem. Dzięki nim, będę mogła zaprezentować tutaj kilka ciekawostek. Pierwsza z jakichkolwiek ciekawostek, to fakt, że ślad powstania tych bootlegów prowadzi do Częstochowy... W chwili obecnej nic więcej nie mogę napisać, gdyż ciągle sprawdzam różne tropy, ale fakt-faktem, to jest taki bastion powstania tych ludzików szaroskórych, siłą wcielonych do Patrolu Gwiezdnego :) Figurki różnią się tym, iż niektóre posiadają główki gumowe, a niektóre plastikowe. Ciałka natomiast to "nadmuchany" plastik koloru szarego, srebrnego lub jak kto tam woli. He-Man na zdjęciu powyżej, to pierwszy He-Man z gumową główką jakiego kiedykolwiek widziałam! Zawsze miały główki z twardego plastiku, co prawda z różnym kolorem włosów. Najczęściej przodował ładny blond, zdarzały się jednak włoski He-Man'a w różnym odcieniu pomarańczowego :) Tu pomysłowość malujących odlewy była prawdopodobnie nagradzana premią ;) Moje figurki wyglądają tak:


He-Man "A" - to typowy, ładny (wiem... kwestia gustu!) blondynek, ale jego twarz i głowa zostały stworzone z brudno-białego plastiku, niestety bez poprawnego makijażu, lecz na zasadzie lepienia bałwanka, czyli oczy ma jak dwa węgielki jak tam się pędzlem walnęło - rozumiemy, akord i te sprawy ;) Brwi sobie podarowali, pewnie nie płacono wtedy nadgodzin. Nie ważne :) Mówi się trudno!
He-Man "B" - no...tutaj sprawa wygląda ciut inaczej. Plastik jest zdecydowanie lepszy, niemal szklisty, bardziej przypominający odcień... skóry, nic w stylu "Żywe Trupy 7" :) Oczy to mniejsze węgielki i o... jest brew? Jest! To co, że tylko jedna! Nie będę wybredna! To były właśnie dwie zasadnicze różnice w wyglądzie plastikowych głów tejże figurki He-Man'a. Następna sprawa - budowa ciała:


Ogólnie ciało He-Man'a było zapożyczane z dwóch różnych figurek He-Man'a - Firmy Mattel.


He-Man "A" - do jego stworzenia użyto lepszego, ciemniejszego plastiku, forma ciała bardzo przypomina oryginalne figurki firmy Mattel, które w latach 80tych trudno było zdobyć w Polsce (heh... dziś jest tyciu, tyciu łatwiej, ale to szczegół!) - no cóż, powiem wprost dobrze go sklonowali :) Nóżki zamiast na gumce są przykręcone do tułowia i jest fajnie :) Sam tułów jest nieruchomy, ale co tam! Figurka nie rozwali się na pół w trakcie zabawy.  Buty były malowane na różne kolory, tutaj widzimy złoty kolor (niestety farba ciągle schodzi!) ale bywały też buty koloru niebieskiego itp.
He-Man "B" - on biedak ma niestety z gorszej formy stworzone ciałko, rzekłabym nawet, że to kopia - kopii. Na kolejnych zdjęciach będzie to lepiej widoczne. Teraz gołym okiem widać, że nie jest tak dobrze "postawny" i nogi są pokraczne. Bladszy plastik jest gorszej jakości. Czyli możliwe, że ta figurka i jej podobne były wytwarzane  z innych "matryc".
Wystarczy spojrzeć z bliska:


Dłonie He-Man'a "A" mają "wytłoczone" nawet żyłki z oryginalnej figurki, ręka jest lepiej umięśniona, przyjrzyjcie się tej samej dłoni figurki "B" - "co on ma między palcami"?? :))) Zły odlew. Brakuje szczegółów, nie mówiąc już o tym, że nie był wykańczany malowaniem butów i nadgarstków! (Inna sprawa to fakt, że He-Man "A" pomimo tego, że ma pomalowane nadgarstki i buciory, to jednak gaci mu nie pomalowali!! Dlaczego?? Skandal! Niedopatrzenie!) Zauważymy różnice w odlewie zresztą niemal wszędzie. Kolejne foto:


(Tak wiem... przepraszam, to zdjęcie nie jest poprawne politycznie :P...) Kolejne różnice w wyglądzie. Figurce "B" brakuje sporo elementów. Może dlatego ma ładniejszą buźkę??? :))) Równowaga w przyrodzie musi być! Obie figurki różni także pewien śmieszny fakt. Mianowicie w świecie figurek często te oryginalne rozróżnia się dzięki sygnaturkom i "dziurkom" na stopach. Te figurki oczywiście nie mają sygnaturek, ale...


Proszę... He-Man "A" ma na stopach "dziurki" i... no w kroku też ma, przyznam, że chyba większość z tych bootlegów je posiada. Jak widać He-Man'ek "B" - znowu się wyróżnia. Nie dał się "zadziurkować" :)))
To takie podstawowe różnice w figurkach He-Man'a z tamtych lat. To temat rzeka, można mówić i mówić i mówić... Jak już wcześniej wspomniałam, te bootlegi miały z różnego tworzywa główki. Przeważnie gumowe, bywały też plastikowe. Gumowe były zakończone kuleczką, dzięki czemu fajnie się obracały. Cześć plastikowych, tych samych które posiada He-Man "B", także były zakończone kuleczkami. Zobaczcie jednak główki figurek typu He-Man "A":




Jak wyraźnie widać na zdjęciach - mają główki "nabijane" na jakiś pal :)))) Kosmos prawda? No ktoś to sobie wymyślił i zastosował. Łebek Mer-Man'a często wylatuje niestety w powietrze :) Może taki był zamysł twórców? Gwiezdny Patrol bombardujący łebkami? :) Podumajmy chwilę nad tym faktem, ale zaraz potem zatrzymajmy wzrok na "klacie" Mer-Man'a... No własnie! Jest z plastiku innego koloru. To jak dotąd jedyna figurka z tej serii bootlegów, która zaskoczyła mnie tym szczegółem! Mój pierwszy Mer-Man miał gumowy łebek. Ciało całe w jednym kolorze, szarym.  Mieliście może te figurki? Z takimi niespodziankami i różnicami?


Tutaj powyżej na zdjęciu, oryginalny Mer-Man ze swoim polskim "sobowtórem" :)

Macie jakieś ciekawe spostrzeżenia? Jeśli tak, to proszę o maile: komixiara@interia.pl
Następnym razem poświęcę więcej słów na opisanie uzbrojenia - bo w tej kwestii było także sporo ciekawostek - takich szokujących i bardziej szokujących :)

3 komentarze:

  1. Świetny artykuł :)
    Z niecierpliwością będę czekał na kontynuację !!!
    PSWC

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo :) Zbieram materiały i wkrótce postaram się coś nowego napisać :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hop hop, na stronie starwarsaw jest już zalążek sekcji MOTU!

      http://starwarsaw.com/index.php?option=com_phocagallery&view=category&id=40:10&Itemid=59

      Usuń