Zapraszam także na Instagram: @evil_lyn.komixiara oraz @rusted_wasteland !!!- * EWELINA G.*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BOOTLEGS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BOOTLEGS. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 sierpnia 2021

JAWS (1975) - Bootleg

 SZCZĘKI / JAWS


Trafił mi się bardzo ciekawy, gumowy rekin...
Ale nie byle jaki rekinek... O nie. Tylko ten sławny z filmu "Szczęki".
Nawet nie wiedziałam, że uda mi się go kupić w Polsce.

I have found a very interesting rubber shark...
But not just any shark... Oh no. That famous one from the movie "Jaws".
I didn't even know that I would be able to buy it in Poland.



No signatures :)



Bardzo fajna figurka!

Very nice figure!


Pierwowzór tej figurki powstał w 1975 roku. Miał zdecydowanie inne ubarwienie. 
To kolejne arcydzieło "Ben Cooper Inc.".
Figurka była sprzedawana w worku, z przypiętą etykietką z ilustracją, a także wspaniałym dodatkiem w postaci ludzika bendable. Oczywiście ludzik znajdował się w paszczy rekina!

😂

The prototype of this figure was made in 1975. It had a definitely different coloration than my figure.
It's another masterpiece of "Ben Cooper Inc"
Figure was sold in a bag, with a card with an illustration pinned on it, as well as a wonderful addition in the form of a bendable figure. And of course that figure was in a shark's mouth!

(www.plaidstallions.com)

(google.com)

(google.com)


Jest to absolutnie ciekawy dodatek do mojej kolekcji. Nawet jeśli trafił do mnie w formie bootlegu, bez dodatków. Teraz szukam kolejnych wariantów z wcześniejszych lat, jest tego sporo. 

It is an absolutely interesting addition to my figure collection. Even if it came to me as bootleg, without that bendable figure. Now I'm looking for more variants from earlier years, there's a lot of it.

(google.com)

🦈


wtorek, 29 września 2020

POSZUKUJĘ & ODKUPIĘ!!!

 OGŁOSZENIE:

Poszukuję stare figurki, He-Man, Star Wars oraz stare gumowe figurki Spooky Kooky, krokodyli, goryli, smoków, pająków, nietoperzy, dinozaurów, szkieletów itd.

Prosimy o kontakt na maila: komixiara@interia.pl









😁

środa, 27 marca 2013

Polskie Bootlegi MOTU cz.II

Już dość spory kawał czasu temu poruszyłam TUTAJ tematykę polskich podróbek figurek He-Man'a and Co. Temat jest bardziej obszerny i nadszedł czas na malutki update :)
Może zacznę od ciekawostki... Nie jest przecież tajemnicą, że w latach min. 80tych powstawały u nas bootlegi różnych rzeczy. Nie tylko zabawek. Nasi Rodacy tworzyli cuda przeważanie na podstawie oryginalnych źródeł. Figurki z "Gwiezdnego Patrolu" powstawały dzięki swoim oryginalnym przedstawicielom ze świata MOTU z Zachodu. Ale nasi Rodacy to były pomysłowe bestie! (To chyba jest aktualne, więc nie wiem dlaczego piszę w czasie przeszłym...?) Zżynali nie tylko na pomysłach zagranicznych osobników, ale posiłkowali się produktami i tworami Made In Poland! I tak też się działo przy tworzeniu ludzików z "Gwiezdnego Patrolu"!
Dowód? Proszę bardzo.... Były co najmniej dwie wersje blisterków z którymi sprzedawano ludziki!

Przykład nr 1



Przykład nr 2


Blister nr 1 - osobiście pamiętam, że na tym kawałku tekturki sprzedawano figurki w moich stronach. Parę osób z okolic Gdańska i Gdynii - potwierdziło informację, że u nich występował blister nr 2. Ten zdecydowanie bardziej konkretny prawda? Jest He-Man, jest Szkieletor... baa nawet sam Clawful! I bardziej kojarzy się z bajką, ze światem Eternii. No więc kto wpadł na pomysł z Gwiezdnym Patrolem?? Jakim prawem ludziki z MOTU wcielono do jakiegoś tam podniebnego patrolu? Wszystkich razem! Jak leci! Poszerzając ekipę o postaci z innego świata ( np. Magnon z Galaxy Warriors!)
Ktokolwiek to był, wiem na pewno - że był to pasjonat komiksów! I to nie byle jakich, lecz jak najbardziej naszych, polskich!!

Kto kocha komiksy, ten z pewnością bez trudu kojarzy serię zeszytów ukazujących się w latach 80tych - "Według Ericha von Danikena" - gdzie scenariusz tworzyli Arnold Mostowicz i Alfred Górny, a kreską zajmował się wspaniały rysownik - Pan Bogusław Polch. Ja posiadam kilka tych komiksów. Tutaj zaprezentuję okładkę najbardziej obecnie interesującej mnie komiksowej historyjki, czyli "Walka o Planetę":


Komiks polecam bez dwóch zdań, a nawet wszystkie serie :) W tym zeszycie jest odpowiedź na nurtujące pytanie, co z tym Gwiezdnym Patrolem? Już pierwsza strona mówi wszystko! Oprócz głównych bohaterów można zobaczyć góry, zieleń, egzotyczne rośliny i... statek kosmiczny, zwany "Sondą". Ów Sonda to nic innego jak "rakiety" wznoszące się w tumanach kurzu prezentujące się na Blisterku nr 1!! Pojawiają się często-gęsto w komiksie. Różnica jednak polega na tym, że ktoś niezbyt ładnie przerysował Sondy Pana Bogusława Polcha! Ale z drugiej strony nie da się ukryć, że całkowicie skopiowano Pana Polcha! Czytając komiks trafimy na stronę nr 6 - i wtedy już nie ma odwrotu - mamy odpowiedź:


Rysunki do tego komiksu powstały min. w 1978 roku - tak głosi odręczna sygnaturka Pana Bogusława. Heh nie wiem jak WY ale ja mu wierzę :) Czy Mistrz wie, że tak bezczelnie wykorzystano jego rysunki? (Co prawda ktoś przerysował, ale co z tego!) I to do czego? Do stworzenia kartoników sprzedawanych w woreczkach z bootlegami He-Man'a i jego kumpli i wrogów :)
Polak potrafi? No pewnie! Czy był to przypadek? Ktoś wcinał owsiankę w Barze Mlecznym w przydrożnym "Społem", czytając prawie co zakupiony komiks w kiosku "Ruchu". I nagle: "Boom o jest! To będzie pasować do tych Ludzików, które teraz sprzedajemy!" Albo celowo wykorzystano motyw z komiksu? Hmn...??!!

Następnym razem, w części III napiszę kilka słów na temat różnic samych figurek ukazujących się na tych dwóch różnych tekturkach! Gdyż takowe występowały! Zbieram bezustannie materiały i gadżety ;) 

sobota, 16 lutego 2013

"Składaki" w stylu figurek G.I.Joe!

Lata świetlne temu, w epoce PRL'u a nawet i ciut później (ale tylko ciut, ciut..) - w Polsce ciągle królowały "podróbki" wśród zabawek. Jest taki odłam z tamtych lat, o którym niewiele osób pamięta, albo w ogóle zaprzeczają istnieniu serii tych zabawek, figurek - które z powodzeniem można nazwać chociażby "składakami", gdyż jak najbardziej są one zbiorem wszelakich, wybrakowanych, pochlapanych farbą, uszkodzonych, żle odlanych, niepomalowanych części oryginalnych figurek G.I.Joe z sygnaturką "Hasbro" jak i poniekąd z domieszką części firmy "Lanard". Otóż osoby zaprzeczające ich istnieniu - są w wielkim błędzie! ONE na pewno istniały i istnieją po dzień dzisiejszy! Na strychach, w piwnicach, w kartonach i przede wszystkim w pamięci "dzieci PRL'u", które pokochały JE miłością bezwarunkową :)
I o tym będzie dzisiaj!!! :)

Pamiętam jak dziś, zima 1989 rok, zakupy z rodzicami... Wizyta w pewnej osiedlowej księgarni, (mama kocha książki, kupuje mi pierwszy komiks z przygodami "Superman'a", zaraża mnie miłością do literatury, nie tylko komiksowej!) ledwo sięgam szklanej lady... Ale natychmiast dostrzegam stertę fajnych ludzików z obłędną artykulacją :) Byłam wówczas brzdącem - bawiącym się typowymi, gumowymi polskimi zabawkami tamtej epoki. Gumowe smerfy, mapety, gumowe figurki Star Wars, gumowe zwierzątka z ówczesnej Czechosłowacji, kioskowe żołnierzyki... a tu nagle ludzik z artykulacją G.I.Joe! Fantastyczna sprawa. Oczywiście mama natychmiast kupuje mi jednego z nich (po latach zapyta - dlaczego chciałaś tylko jednego? Na pewno kupiłabym Ci więcej! Odp: "Bo tylko ten jeden mi się spodobał :)) !!!) Oto on... Ludzik, który przez okres mojego dzieciństwa towarzyszył mi niemal wszędzie :)


Oczywiście - natychmiast otrzymał swoją nazwę... Został królem moich zabawek! To właśnie ten ludzik zaszczepił we miłość do G.I.Joe :)
Lata 90 - są miejsca, gdzie można już w Polsce kupić oryginalne figurki G.I.Joe, ale odwiedzając sklepy zabawkowe, papiernicze, czy też jakimś cudem księgarnie (!) - można było kupić - "składaki". Właśnie niedawno pewna osoba potwierdziła, iż w jej okolicach także byli amatorzy kupujący ten rodzaj zabawek! W 1990 roku znowu trafiam na trop podobnych zabawek. Tym razem ludziki mają sprzęt, są zapakowane w plastikowe, przezroczyste pudełko i jakoś lepiej się prezentują. (Po latach przeżyję szok jak sobie uzmysłowię kilka koligacji!!!) Oto ludzik nr 2 który trafia w moje ręce, zakupiony tym razem w Michałkowicach, w sklepie zabawkowym/ RTV/AGD/ rowery górskie (koniec komuny, kto kombinuje, ten ma!) Pudełko niestety nie przetrwało, zaginęło w akcji!


Ten Pan ma także szczególne miejsce w moim sercu. Wystarczy wziąć go do ręki! Od razu widać, że przeżył sporo tajnych misji! Niestety, jest bardzo wyeksploatowany :) Ale trzyma się jakoś! Czy czytający to Fani Star Wars przeżyli SZOK???!! Mam nadzieję, że tak! Właśnie o tym wspominałam powyżej! Broń, która znajdowała się razem z nim w pudełku wstrząsa do granic możliwości! Kiedy w 1986 roku trafiam do szpitala, mój kochany Tata zjawia się z prezentem - figurką AT AT Driver Deluxe, który - ma identyczną broń!! Jakim więc cudem, koleżka ze zdjęcia powyżej ma tę samą "spluwę" kilka lat później? Skomentujmy to jako "magię tamtych lat!" Ten właśnie osobnik ma też ciekawostkę w  swojej anatomii. Śrubki w ramionach są inne niż w figurkach G.I.Joe, jedna jest niebieska, druga różowa. Drobiazg, ale jaki szczególny!
Moja przygoda ze Składakami dopiero się wówczas zaczęła! Oto kolejny eksponat. Fajny ludzik, ten sam sklep, który często odwiedzałam, aby kupić kolejne trofeum :) Jego plecak to gadżet figurek Lanard "The Corps"...


Niestety nie było ich sporo, ale uprzejma Pani sprzedawczyni, informowała, że będzie dostawa :) Tego Pana powyżej cechuje to, iż jego głowa to zwykły odlew, niepomalowany. To jest jedna z wielu cech rozpoznawczych tej serii. Figurki "składaki" powstawały zatem z ... odpadów. Jak dobrze sięgam pamięcią - wcale nie były drogie. Myślę, że jeśli stwierdzę, że kosztowały ok. 12.000 zł (przed denominacją oczywiście!) - to chyba zbytnio się nie pomylę!
Kto zatem był kolejnym dodatkiem do mojej ekipy składaków? Mój Boże - prawdziwy freak!
Kupiony znowu w tym samym sklepie, w plastikowym pudełku... tym razem jednak, była to KOBIETA ludzik :) Oto foto:



Ta Pani posiadała jeszcze tę śliczną, różową tarczę!

Zarana po poważnym wypadku, bądź po nieudanej operacji plastycznej :) Z jakże oryginalną podstawką w kolorze czerwonym :) Osoba składająca ten "eksponat" postarała się, aby uda faktycznie posiadały kobiecy kształt! Właśnie... Pytanie podstawowe - kto to do cholery składał????? Czym się kierował??? I oczywiście.. Co wówczas zażywał :)))) He he he! Czy popełnię wielką gafę twierdząc, że jej broń także zalatuje mi aurą "starwarsową"??? Zostawiam Was w spokojnej zadumie, wiem, że potrzeba czasu, aby sobie ten materiał przyswoić :)
Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy... Dostawy figurek także :) Szkoda, że nie możemy cofnąć się w czasie i nadrobić zaległości, kupić wszystkie te dziwactwa!  Na szczęście w połowie lat 90tych trafiam na fajny sklep "papierniczy" w Siemianowicach... Tym razem figurki są sprzedawane w zwykłych woreczkach!! Co zatem kupuję?
Ano kolejnego "składaka"! Czyli...


Szary, niepomalowany dziubek Countdown'a (G.I.Joe) z 1989 roku! Z torsem Undertow'a (także G.I.Joe) z 1990!! Z wachlarzem innych, ciekawych dodatków :) Czyż to nie magia??? Te Figurki mają coś niepowtarzalnego - nie możesz zwracać uwagi na ich sygnaturki - bo to jedna, wielka FIKCJA! Nic prawdziwego, zwykły zbieg okoliczności, kogel-mogel! Niepowtarzalność + szczypta PRL'u - mieszanka wybuchowa! Nie możesz nazwać się Ekspertem tej serii - bo nie jesteś w stanie ogarnąć możliwości miksowania oryginalnych części! Więc czas na patriotyczne hasło: Kocham Polskę :) Własnie za epokę zabawek z PRL'u! Jedziemy dalej z dziwakami!

"John Eagle - The Corps"


LANARD... Sklep papierniczy, Siemianowice. Kolejny nabytek najprawdopodobniej z lat 1997-1998... Ludzik, który trudno nazwać "składakiem" gdyż na pierwszy rzut oka, wygląda okay. Mało tego - można znaleźć podobne egzemplarze chociażby przeglądając google ! Nie tylko z Polski! Więc czy to jest "oryginalny" produkt firmy Lanarad? Być może... Warto jednak zauważyć, że broń z tego zestawu jest uszkodzona, od samego początku. Odpad?? Przypadek??
Kupiłam sobie jednak kilka kolejnych osobników, którzy posiadali prawie identyczny ekwipunek! Wspólny mianownik - jak najbardziej na czasie, czyli - narty! :)

"Flashfire - The Corps"


Identyczny ekwipunek, sygnaturka Lanard, były w sprzedaży podobne ludziki, jak ten przystojniak powyżej, tylko inny był jednak kolor "bluzy" - pamiętam także ciemnoniebieski! Ale jako zodiakalny Baran - kupuję wersję w swoim ulubionym kolorze - czerwonym :)
Później jestem posiadaczką kolejnego indywidualisty - oto on:



(Update: Ów Dżentelmen w swoim ekwipunku dzierżył również tarczę, którą nie pogardziłby sam Alley Viper!)

Przypominam... Ten sam sklep, prawie te same dodatki - narty... Tym razem znowu rodowity "składak" pełną gębą! I powtórka z historii - identyczny dodatek jak w przypadku ludzika nr 3 z plastikowego pudełka! Mix absolutnie zaskakujący :) Zwróćcie uwagę, że "biodra" również niekoniecznie były dopasowane kolorystycznie - po prostu tak jak leci!!!!!
Z biegiem czasu nabyłam jeszcze kilka podobnych "wynalazków".


Następny składak... I znowu NARTY! Podobny plecak, no nareszcie jakiś nowy "karabinek"! Tradycyjnie coś nie tak z lewym podudziem... Ale twarz jakaś taka znajoma??? Tak, to odlew niejakiego D-Day'a z serii: G.I.JOE Sgt. Savage. Tak się składa, że posiadam oryginał, o proszę:


Wnioski?? No tak, takie zabawki jak najbardziej powstawały dzięki odpadkom z defektem. Dlaczego akurat w Polsce? Who knows?? Bynajmniej nie narzekam!!! Jeszcze pojawią się ciekawostki :) Jesteście gotowi? Proszę bardzo:


Victor Sagat is that really you??? Mój Boże przemilczmy połączenie z odwłokiem Clean-Sweep'a z G.I.Joe! Ta broń!!!!!!!!!!! Dobra, umówmy się, że nie można całe życie chodzić w gatkach, trzeba czasem włożyć spodnie, ok - rozumiemy to prawda? Ale ta broń! Co to jest??? No co to jest??  Niestety spotkało mnie to podwójnie, bo ostatni składak, który trafił w moje ręce, posiadał identyczny "gnat" :)


 Dla równowagi ma też i narty... Które gdzieś porządnie przyciął z przodu! W takim stanie zostały już zakupione :) Narty, nartami - zobaczcie lewy biceps, dłoń - nic tu nie trzyma się kupy! Takie jest podsumowanie tych ludzików- składaków - los potraktował je okrutnie, każdy otrzymał kończyny losowo, trafiając do różnych sklepów, w różnych opakowaniach albo i bez! Ich zadaniem było wypełnienie jakiejś tam luki w zaopatrzeniu! Tani materiał na zabawki - ale jestem przykładem na to, że spełniali swą rolę. Nawet jako oddział połamańców! Bo każdy może mieć ludziki G.I.Joe - lecz nieliczni posiadają indywidualności ery PRL'u - Składaki! Ja swoich kilku biedaków nie zamieniłabym na żaden skarb!

PS: Jeśli pamiętacie te zabawki, posiadacie, lub posiadaliście podobne "kreaturki" koniecznie zostawicie tutaj jakiś komentarz! Dziękuję i pozdrawiam!


Update (2023):

Po latach w ramach wymiany zdobyłam kolejne "Składaki G.I.Joe" od różnych osób, min. od Rolki Wspomnnień 
Wszystkie te osoby potwierdziły istnienie tych zabawek w latach 80-90tych.
Więc nie jest to mój wymysł, jak mi zarzucono!
Osobnik bez kapelusza ma znowu różową śrubkę.


Figurki "The Corps" Lanard także były używane w procesie tworzenia tych Składaków...
To główka Hiro Yamato z "The Corps" 😁


Oraz pod spodem znowu Hiro "Ninja" z kolekcji "Rolki Wspomnień":

(Legenda głosi, że plecy ma zupełnie inne 😁!)
I znowu przypadek, gdzie w ramionach ma różową i niebieską śrubkę/nit...


I kolejny Składak złożony z części figurek "The Corps" firmy Lanard!
To też ważny element tego zjawiska 😁 Lanard połączony z Hasbro!
Co za mezalians! 😎
Zmiksowany Croc min. z Whispering Willy'm i Hiro Yamato!


Hiro Yamato to wielki dawca organów w tej serii, albo przypadkowo takie Składaki ostatnio do mnie trafiają? Przypadek? Nie sądzę 😁

Kasia z blogu: "Lalki Zbieraczki - Dziwaczki" powiedziała mi, że także kupowała swoim synom te "składaki".
Tutaj zdjęcie jednego z nich:


Pozdrawiam!

poniedziałek, 28 maja 2012

STARWASRY - 8D8 - artykuł Kasi Drabik

Lubię sobie często (jak mam czas of course) zaglądać na STARWARSY i czytać ciekawostki ze świata STAR WARS. A jest tam przecież kopalnia wiadomości "gwiezdno wojennych". Ostatnio trafiłam na artykuł Kasi Drabik na temat figurki "białego, chudego droida" 8D8 - zresztą zapraszam do lektury!! Pojawiła się ciekawa podróbka tejże akurat figurki. No i stało się... Przeciek informacji spowodował u moich figurek strajk okupacyjny, zajęły cały mój Grayskull Castle... Sytuacja ciągle jest nieopanowana. Już sama nie wiem jak się to wszystko zakończy... ehhh.






poniedziałek, 10 października 2011

Polskie Bootlegi MOTU

Rewelacyjny temat, szczególnie dla osób, które dorastały w czasach PRL'u i dobrze pamiętają, co wtedy oprócz octu stało na pułkach sklepów zabawkowych lub papierniczych. Pamiętają co tak bardzo chcieliby dostać pod choinkę lub zwyczajnie - bez okazji! Oczywiście nie tylko dzieci PRL'u pamiętają tę "magię", myślę jednak, że są w zdecydowanej większości w czasach dzisiejszych kolekcjonerami tego typu zabawek. Głównie figurek Star Wars, ale także figurek z serii Masters Of The Universe. Buszując po internecie możemy wyszukać sporo ciekawostek, ale zdecydowanie więcej sekretów jest ciągle gdzieś ukrytych i tylko nieliczni drążą temat i szukają źródeł, początków, miejsca powstania, hurtowni itd. Postanowiłam wrzucić tutaj na bloga kilka zdjęć i własnych spostrzeżeń, dotyczących w jakimś stopniu tego tematu. Od czego zacznę? Patrzcie i podziwiajcie! Pamiętacie to:


Polska podróbka figurki He-Man'a, która pojawiła się w sprzedaży na początku lat 80tych. Ja pierwszego takiego He-Man'a dostałam w 1987 roku. Figurka powyżej jest własnością Administratora stronki Polish Star Wars Collector - bardzo dziękuję za możliwość prezentacji tego zdjęcia na moim blogu. Polecam zainteresowanym odwiedzić stronkę PSWC i podziwiać umieszczone na niej zdjęcia! Rzadkością jest możliwość zobaczenia tej figurki w tak dobrym stanie, z pełnym ekwipunkiem i niesamowitym blistrem! "Gwiezdny Patrol"! Pomysłodawcy należą się wielkie brawa! Prawda? :) Sama posiadałam kiedyś kilka egzemplarzy tych figurek wraz z blistrami, ale to były czasy mojego wczesnego dzieciństwa i niestety dziś już nic z tego nie pozostało, a szkoda! Mój He-Man, Mer-Man, Clawful, Jitsu, Szkieletor i Magnon (Galaxy Warriors) przepadli jak kamień w wodę, ale posiadam niedawno zakupione dwie figurki He-Man'a i jednego Mer-Man'a, mimo braku ekwipunku są i tak ciekawym nabytkiem. Dzięki nim, będę mogła zaprezentować tutaj kilka ciekawostek. Pierwsza z jakichkolwiek ciekawostek, to fakt, że ślad powstania tych bootlegów prowadzi do Częstochowy... W chwili obecnej nic więcej nie mogę napisać, gdyż ciągle sprawdzam różne tropy, ale fakt-faktem, to jest taki bastion powstania tych ludzików szaroskórych, siłą wcielonych do Patrolu Gwiezdnego :) Figurki różnią się tym, iż niektóre posiadają główki gumowe, a niektóre plastikowe. Ciałka natomiast to "nadmuchany" plastik koloru szarego, srebrnego lub jak kto tam woli. He-Man na zdjęciu powyżej, to pierwszy He-Man z gumową główką jakiego kiedykolwiek widziałam! Zawsze miały główki z twardego plastiku, co prawda z różnym kolorem włosów. Najczęściej przodował ładny blond, zdarzały się jednak włoski He-Man'a w różnym odcieniu pomarańczowego :) Tu pomysłowość malujących odlewy była prawdopodobnie nagradzana premią ;) Moje figurki wyglądają tak:


He-Man "A" - to typowy, ładny (wiem... kwestia gustu!) blondynek, ale jego twarz i głowa zostały stworzone z brudno-białego plastiku, niestety bez poprawnego makijażu, lecz na zasadzie lepienia bałwanka, czyli oczy ma jak dwa węgielki jak tam się pędzlem walnęło - rozumiemy, akord i te sprawy ;) Brwi sobie podarowali, pewnie nie płacono wtedy nadgodzin. Nie ważne :) Mówi się trudno!
He-Man "B" - no...tutaj sprawa wygląda ciut inaczej. Plastik jest zdecydowanie lepszy, niemal szklisty, bardziej przypominający odcień... skóry, nic w stylu "Żywe Trupy 7" :) Oczy to mniejsze węgielki i o... jest brew? Jest! To co, że tylko jedna! Nie będę wybredna! To były właśnie dwie zasadnicze różnice w wyglądzie plastikowych głów tejże figurki He-Man'a. Następna sprawa - budowa ciała:


Ogólnie ciało He-Man'a było zapożyczane z dwóch różnych figurek He-Man'a - Firmy Mattel.


He-Man "A" - do jego stworzenia użyto lepszego, ciemniejszego plastiku, forma ciała bardzo przypomina oryginalne figurki firmy Mattel, które w latach 80tych trudno było zdobyć w Polsce (heh... dziś jest tyciu, tyciu łatwiej, ale to szczegół!) - no cóż, powiem wprost dobrze go sklonowali :) Nóżki zamiast na gumce są przykręcone do tułowia i jest fajnie :) Sam tułów jest nieruchomy, ale co tam! Figurka nie rozwali się na pół w trakcie zabawy.  Buty były malowane na różne kolory, tutaj widzimy złoty kolor (niestety farba ciągle schodzi!) ale bywały też buty koloru niebieskiego itp.
He-Man "B" - on biedak ma niestety z gorszej formy stworzone ciałko, rzekłabym nawet, że to kopia - kopii. Na kolejnych zdjęciach będzie to lepiej widoczne. Teraz gołym okiem widać, że nie jest tak dobrze "postawny" i nogi są pokraczne. Bladszy plastik jest gorszej jakości. Czyli możliwe, że ta figurka i jej podobne były wytwarzane  z innych "matryc".
Wystarczy spojrzeć z bliska:


Dłonie He-Man'a "A" mają "wytłoczone" nawet żyłki z oryginalnej figurki, ręka jest lepiej umięśniona, przyjrzyjcie się tej samej dłoni figurki "B" - "co on ma między palcami"?? :))) Zły odlew. Brakuje szczegółów, nie mówiąc już o tym, że nie był wykańczany malowaniem butów i nadgarstków! (Inna sprawa to fakt, że He-Man "A" pomimo tego, że ma pomalowane nadgarstki i buciory, to jednak gaci mu nie pomalowali!! Dlaczego?? Skandal! Niedopatrzenie!) Zauważymy różnice w odlewie zresztą niemal wszędzie. Kolejne foto:


(Tak wiem... przepraszam, to zdjęcie nie jest poprawne politycznie :P...) Kolejne różnice w wyglądzie. Figurce "B" brakuje sporo elementów. Może dlatego ma ładniejszą buźkę??? :))) Równowaga w przyrodzie musi być! Obie figurki różni także pewien śmieszny fakt. Mianowicie w świecie figurek często te oryginalne rozróżnia się dzięki sygnaturkom i "dziurkom" na stopach. Te figurki oczywiście nie mają sygnaturek, ale...


Proszę... He-Man "A" ma na stopach "dziurki" i... no w kroku też ma, przyznam, że chyba większość z tych bootlegów je posiada. Jak widać He-Man'ek "B" - znowu się wyróżnia. Nie dał się "zadziurkować" :)))
To takie podstawowe różnice w figurkach He-Man'a z tamtych lat. To temat rzeka, można mówić i mówić i mówić... Jak już wcześniej wspomniałam, te bootlegi miały z różnego tworzywa główki. Przeważnie gumowe, bywały też plastikowe. Gumowe były zakończone kuleczką, dzięki czemu fajnie się obracały. Cześć plastikowych, tych samych które posiada He-Man "B", także były zakończone kuleczkami. Zobaczcie jednak główki figurek typu He-Man "A":




Jak wyraźnie widać na zdjęciach - mają główki "nabijane" na jakiś pal :)))) Kosmos prawda? No ktoś to sobie wymyślił i zastosował. Łebek Mer-Man'a często wylatuje niestety w powietrze :) Może taki był zamysł twórców? Gwiezdny Patrol bombardujący łebkami? :) Podumajmy chwilę nad tym faktem, ale zaraz potem zatrzymajmy wzrok na "klacie" Mer-Man'a... No własnie! Jest z plastiku innego koloru. To jak dotąd jedyna figurka z tej serii bootlegów, która zaskoczyła mnie tym szczegółem! Mój pierwszy Mer-Man miał gumowy łebek. Ciało całe w jednym kolorze, szarym.  Mieliście może te figurki? Z takimi niespodziankami i różnicami?


Tutaj powyżej na zdjęciu, oryginalny Mer-Man ze swoim polskim "sobowtórem" :)

Macie jakieś ciekawe spostrzeżenia? Jeśli tak, to proszę o maile: komixiara@interia.pl
Następnym razem poświęcę więcej słów na opisanie uzbrojenia - bo w tej kwestii było także sporo ciekawostek - takich szokujących i bardziej szokujących :)