Ehh... Niedawno tak się zastanawiałam, czy to już nadszedł taki moment, że dzieciaki w Polsce w końcu mogą dostawać od swoich rodziców w formie prezentów itd.- zabawki, które inni rodzice na całym świecie kupują także swoim pociechom i to w tym samym czasie. A nie jak w latach 80tych po znajomości, lub w Pewexie albo i wcale. Po prostu polskie dziecko jest już dzisiaj jak najbardziej "na czasie" że tak powiem. Gorzej z portfelem rodziców, ale nie poruszam tego tematu :) Poraziła mnie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) tematyka serii "Monster High" - najbardziej oczywiście zabawki/laleczki. Myślę że głównie skierowane do dziewczynek, ale nie uogólniam. Stało się - nareszcie zostało przełamane jakieś tabu związane z tym, że dziewczynki powinny bawić się delikatnymi i poprawnymi polityczne, słodziutkimi zabaweczkami. Wozić laleczki wyglądające jak kilkumiesięczne bobaski w eleganckich wózeczkach, albo w plastikowych garnuszkach tak "na niby" udawać że gotują obiad, albo także powinny prosić rodziców o to aby kupowali im śliczne, różowiutkie spineczki do włosów najlepiej uplecionych w warkoczyki... Brrrr... Nie!!!! Dziewczynki tak jak i chłopcy powinni od najmłodszych lat bawić się zabawkami, które w ewidentny sposób będą oddziaływać na ich wyobraźnię. Rozbudowywać ją a także niesamowicie cieszyć. Oczywiście nie twierdzę, że dziewczynki nie lubią bawić się wózkami - ja na szczęście zawsze mogłam się bawić tym co lubiłam, a że lubiłam gumowe dinozaury, potworki i kościotrupki oh well - mam przynajmniej tylko wesołe wspomnienia :) Czego życzę wszystkim dzieciakom! Skupmy się jednak na temacie Monster High... A raczej na oddźwięku negatywnym, który rozbrzmiewa od niedawna na temat laleczek Monster High które symbolizują Wampiry, Zombiaki, Ghule i inne potworki. Psychologowie biją na alarm, że te laleczki są niebezpieczne! Jestem całkowicie zdziwiona faktem, że laleczka, która wygląda jak Barbie, ale ma dodatkowe urozmaicenia w postaci "trumienki do spania" jest czymś niebezpiecznym. Nie zgodzę się z tym, dla dziecka to będzie tylko ulubiona zabawka, albo "aż" ulubiona! Którą będzie wspominać z uśmiechem na twarzy, lub tak jak inni zacznie je zwyczajnie kolekcjonować przez lata. W życiu żadne dziecko nie może uchronić się od tematyki "wampiry, ghule, wilkołaki, zombie itd" - zawsze na to trafi w filmach, książkach, komiksach, grach - taki już jest nasz świat! Więc zamiast przywiązywać wagę do wyglądu zabawki - może lepiej dorośli powinni się skupić na ważniejszych sprawach, a dzieciom w sferze zabawek udostępnić większy luz i radochę. Ceny tych akurat laleczek są dość wysokie, jednak cieszą się ogromnym zainteresowaniem w naszym kraju! I bardzo dobrze! Psycholog to na szczęście nie jest Bóg! Trzeba iść za głosem własnego serca i rozumu!
Przykład z życia wzięty, faktyczne zdarzenie, które opowiedziała mi pewna ekspedientka na temat pewnego psychologa, który przychodzi do niej na zakupy.
"Przychodzi ten psycholog i mówi: "Proszę 3kg cebuli". Kobieta sobie myśli: "Po co mu tyle cebuli?" Ale nic, pierwszy raz w życiu jednorazowo tyle cebuli sprzedała." Za pół godziny przylatuje zziajana żona psychologa i mówi:" Czy ja mogę te cebule Pani zwrócić? Prosiłam Starego żeby mi 3 cebule tylko kupił po drodze!"
Od nadmiaru cebuli głowa chyba nie boli, ale od przeczytania poniższego artykułu z "Polska Dziennik Zachodni" już może... Także jak ktoś ma ochotę niech przeczyta, byle by nie było, że nie ostrzegałam!
Ja bez zawahania kupiłabym swojemu dziecku taką zabawkę! A Wy??? Mało tego, nie wiem czy przypadkiem nie kupię sobie takiego Wilkołaka z tej serii, bo nic na to nie poradzę, że mam słabość do produktów firmy Mattel!!! :)))
