Zapraszam także na Instagram: @evil_lyn.komixiara oraz @rusted_wasteland !!!- * EWELINA G.*

wtorek, 11 czerwca 2013

PODRÓŻE ADAMA - "Najazd na chatę Kolektora!"

Uhuhuuuu... Trochę tu pajęczyn na blogu się nazbierało :) Ot zwykła przerwa techniczna! Jest jednak fajny news, więc czas napisać kilka słów! Lecimy...!!!

Jeśli ktoś się zastanawiał co tam słychać u wesołego księcia Adama - już donoszę, że w ostatnią niedzielę Adam aka He-Man odwiedził samego KOLEKTORA! Podróż przebiegła pomyślnie, bez niespodzianek - jeśli przymkniemy oko (a nawet dwa!) na potężną burzę, która się raczyła w międzyczasie pojawić! Inna sprawa, że deszczowo i burzowo jest już od kilku tygodni, jak nie miesięcy ;) Oh well..
No więc Adam najpierw skrupulatnie przestudiował trasę pielgrzymki...


Szkoda tylko, że posłużył się w tym celu globusem z czasów Kolumba... Następnie zapamiętując wszystkie skróty, dróżki i krzaczki wyruszył w daleką drogę!


Początkowo wszystko toczyło się w dobrym kierunku, pogoda także była znośna. Raz słoneczko, raz cień, chłodny wiaterek, ale dzielny Adaś posuwał się do przodu!


Zdarzały mu się chwile zwątpienia i zagubienia, jednakże po latach ciężkich treningów na siłowni - oczy Adama uzyskały zdolność maksymalnego wytrzeszczu - dlatego bardzo szybko odnajdował właściwy kierunek!


Na odpoczynek także znalazł czas! Jakżeby inaczej :)


Nie od dziś wiadomo, że KOLEKTOR mieszka za lasami, za górami... Dlatego Adam bez grymaszenia znosił wszelkie trudy podróży!


Przedzierając się przez nieciekawe tereny...


Dzikie lasy i niebezpieczne dżungle!

Wysokie przeszkody...


... z którymi niewielu z nas dałoby sobie rady!


Lecz Adaś pokona wszystko i wszystkich!


Ups... choć i jemu "wywrotki" się przytrafiają!!!


Na bezludnej dziczy kończąc!

Ale naprawdę było warto! Gdyż dzięki jego poświęceniu, mogę zaprezentować - full exclusive - kilka fotek fantastycznej kolekcji Kolektora! To naprawdę niesamowite uczucie wejść do pokoju kolekcjonera takiego formatu jakim jest Kolektor! Zobaczyć z bliska mnóstwo ciekawych figurek, dotknąć ich. Ogarnąć wzrokiem całą przestrzeń, nacieszyć oczy tym wszystkim! Nie przedłużam... Oto fotki sporej kolekcji TMNT ale nie tylko:









To oczywiście nie jest cała kolekcja Kolektora!!! Jakimś cudem nie zrobiłam zdjęć figurkom zawieszonym w blistrach na ścianach, jak i również w innych pokojach :) Gapa ze mnie i już! W każdym bądź razie było super i cieszę się, że część tej kolekcji mogłam zaprezentować tutaj u mnie na blogu!

STARY DZIĘKI!!! BYŁO EXTRA!!!! :*

czwartek, 11 kwietnia 2013

CASTLE GRAYSKULL UNDER ATTACK!

Zapraszam wszystkich do lektury książeczki pt: "Castle Grayskull Under Attack!". To pierwsza edycja książeczki wydanej przez wydawnictwo Ladybird Books LTD. Autorem książki jest John Grant natomiast ilustracje wykonał Robin Davis. Książka oczywiście wydana jest w języku angielskim, mimo wszystko życzę jednak miłego czytania! Ku przygodzie...
























piątek, 29 marca 2013

POLISH FIGURE COLLECTORS NA FACEBOOK'U!




Profil ekipy Polish Figure Collectors zmienił się z profilu osobowego w zwykłą, niezwykłą - stronkę. Stało się tak pod wpływem wielu apeli i chyba to był strzał w dziesiątkę! Zapraszamy do lajkowania i mamy nadzieję, że będziecie tam miło spędzać czas. My będziemy się starać, aby dostarczać Wam często-gęsto ciekawych informacji, zdjęć i ciekawostek! :)



środa, 27 marca 2013

Polskie Bootlegi MOTU cz.II

Już dość spory kawał czasu temu poruszyłam TUTAJ tematykę polskich podróbek figurek He-Man'a and Co. Temat jest bardziej obszerny i nadszedł czas na malutki update :)
Może zacznę od ciekawostki... Nie jest przecież tajemnicą, że w latach min. 80tych powstawały u nas bootlegi różnych rzeczy. Nie tylko zabawek. Nasi Rodacy tworzyli cuda przeważanie na podstawie oryginalnych źródeł. Figurki z "Gwiezdnego Patrolu" powstawały dzięki swoim oryginalnym przedstawicielom ze świata MOTU z Zachodu. Ale nasi Rodacy to były pomysłowe bestie! (To chyba jest aktualne, więc nie wiem dlaczego piszę w czasie przeszłym...?) Zżynali nie tylko na pomysłach zagranicznych osobników, ale posiłkowali się produktami i tworami Made In Poland! I tak też się działo przy tworzeniu ludzików z "Gwiezdnego Patrolu"!
Dowód? Proszę bardzo.... Były co najmniej dwie wersje blisterków z którymi sprzedawano ludziki!

Przykład nr 1



Przykład nr 2


Blister nr 1 - osobiście pamiętam, że na tym kawałku tekturki sprzedawano figurki w moich stronach. Parę osób z okolic Gdańska i Gdynii - potwierdziło informację, że u nich występował blister nr 2. Ten zdecydowanie bardziej konkretny prawda? Jest He-Man, jest Szkieletor... baa nawet sam Clawful! I bardziej kojarzy się z bajką, ze światem Eternii. No więc kto wpadł na pomysł z Gwiezdnym Patrolem?? Jakim prawem ludziki z MOTU wcielono do jakiegoś tam podniebnego patrolu? Wszystkich razem! Jak leci! Poszerzając ekipę o postaci z innego świata ( np. Magnon z Galaxy Warriors!)
Ktokolwiek to był, wiem na pewno - że był to pasjonat komiksów! I to nie byle jakich, lecz jak najbardziej naszych, polskich!!

Kto kocha komiksy, ten z pewnością bez trudu kojarzy serię zeszytów ukazujących się w latach 80tych - "Według Ericha von Danikena" - gdzie scenariusz tworzyli Arnold Mostowicz i Alfred Górny, a kreską zajmował się wspaniały rysownik - Pan Bogusław Polch. Ja posiadam kilka tych komiksów. Tutaj zaprezentuję okładkę najbardziej obecnie interesującej mnie komiksowej historyjki, czyli "Walka o Planetę":


Komiks polecam bez dwóch zdań, a nawet wszystkie serie :) W tym zeszycie jest odpowiedź na nurtujące pytanie, co z tym Gwiezdnym Patrolem? Już pierwsza strona mówi wszystko! Oprócz głównych bohaterów można zobaczyć góry, zieleń, egzotyczne rośliny i... statek kosmiczny, zwany "Sondą". Ów Sonda to nic innego jak "rakiety" wznoszące się w tumanach kurzu prezentujące się na Blisterku nr 1!! Pojawiają się często-gęsto w komiksie. Różnica jednak polega na tym, że ktoś niezbyt ładnie przerysował Sondy Pana Bogusława Polcha! Ale z drugiej strony nie da się ukryć, że całkowicie skopiowano Pana Polcha! Czytając komiks trafimy na stronę nr 6 - i wtedy już nie ma odwrotu - mamy odpowiedź:


Rysunki do tego komiksu powstały min. w 1978 roku - tak głosi odręczna sygnaturka Pana Bogusława. Heh nie wiem jak WY ale ja mu wierzę :) Czy Mistrz wie, że tak bezczelnie wykorzystano jego rysunki? (Co prawda ktoś przerysował, ale co z tego!) I to do czego? Do stworzenia kartoników sprzedawanych w woreczkach z bootlegami He-Man'a i jego kumpli i wrogów :)
Polak potrafi? No pewnie! Czy był to przypadek? Ktoś wcinał owsiankę w Barze Mlecznym w przydrożnym "Społem", czytając prawie co zakupiony komiks w kiosku "Ruchu". I nagle: "Boom o jest! To będzie pasować do tych Ludzików, które teraz sprzedajemy!" Albo celowo wykorzystano motyw z komiksu? Hmn...??!!

Następnym razem, w części III napiszę kilka słów na temat różnic samych figurek ukazujących się na tych dwóch różnych tekturkach! Gdyż takowe występowały! Zbieram bezustannie materiały i gadżety ;) 

sobota, 16 lutego 2013

"Składaki" w stylu figurek G.I.Joe!

Lata świetlne temu, w epoce PRL'u a nawet i ciut później (ale tylko ciut, ciut..) - w Polsce ciągle królowały "podróbki" wśród zabawek. Jest taki odłam z tamtych lat, o którym niewiele osób pamięta, albo w ogóle zaprzeczają istnieniu serii tych zabawek, figurek - które z powodzeniem można nazwać chociażby "składakami", gdyż jak najbardziej są one zbiorem wszelakich, wybrakowanych, pochlapanych farbą, uszkodzonych, żle odlanych, niepomalowanych części oryginalnych figurek G.I.Joe z sygnaturką "Hasbro" jak i poniekąd z domieszką części firmy "Lanard". Otóż osoby zaprzeczające ich istnieniu - są w wielkim błędzie! ONE na pewno istniały i istnieją po dzień dzisiejszy! Na strychach, w piwnicach, w kartonach i przede wszystkim w pamięci "dzieci PRL'u", które pokochały JE miłością bezwarunkową :)
I o tym będzie dzisiaj!!! :)

Pamiętam jak dziś, zima 1989 rok, zakupy z rodzicami... Wizyta w pewnej osiedlowej księgarni, (mama kocha książki, kupuje mi pierwszy komiks z przygodami "Superman'a", zaraża mnie miłością do literatury, nie tylko komiksowej!) ledwo sięgam szklanej lady... Ale natychmiast dostrzegam stertę fajnych ludzików z obłędną artykulacją :) Byłam wówczas brzdącem - bawiącym się typowymi, gumowymi polskimi zabawkami tamtej epoki. Gumowe smerfy, mapety, gumowe figurki Star Wars, gumowe zwierzątka z ówczesnej Czechosłowacji, kioskowe żołnierzyki... a tu nagle ludzik z artykulacją G.I.Joe! Fantastyczna sprawa. Oczywiście mama natychmiast kupuje mi jednego z nich (po latach zapyta - dlaczego chciałaś tylko jednego? Na pewno kupiłabym Ci więcej! Odp: "Bo tylko ten jeden mi się spodobał :)) !!!) Oto on... Ludzik, który przez okres mojego dzieciństwa towarzyszył mi niemal wszędzie :)


Oczywiście - natychmiast otrzymał swoją nazwę... Został królem moich zabawek! To właśnie ten ludzik zaszczepił we miłość do G.I.Joe :)
Lata 90 - są miejsca, gdzie można już w Polsce kupić oryginalne figurki G.I.Joe, ale odwiedzając sklepy zabawkowe, papiernicze, czy też jakimś cudem księgarnie (!) - można było kupić - "składaki". Właśnie niedawno pewna osoba potwierdziła, iż w jej okolicach także byli amatorzy kupujący ten rodzaj zabawek! W 1990 roku znowu trafiam na trop podobnych zabawek. Tym razem ludziki mają sprzęt, są zapakowane w plastikowe, przezroczyste pudełko i jakoś lepiej się prezentują. (Po latach przeżyję szok jak sobie uzmysłowię kilka koligacji!!!) Oto ludzik nr 2 który trafia w moje ręce, zakupiony tym razem w Michałkowicach, w sklepie zabawkowym/ RTV/AGD/ rowery górskie (koniec komuny, kto kombinuje, ten ma!) Pudełko niestety nie przetrwało, zaginęło w akcji!


Ten Pan ma także szczególne miejsce w moim sercu. Wystarczy wziąć go do ręki! Od razu widać, że przeżył sporo tajnych misji! Niestety, jest bardzo wyeksploatowany :) Ale trzyma się jakoś! Czy czytający to Fani Star Wars przeżyli SZOK???!! Mam nadzieję, że tak! Właśnie o tym wspominałam powyżej! Broń, która znajdowała się razem z nim w pudełku wstrząsa do granic możliwości! Kiedy w 1986 roku trafiam do szpitala, mój kochany Tata zjawia się z prezentem - figurką AT AT Driver Deluxe, który - ma identyczną broń!! Jakim więc cudem, koleżka ze zdjęcia powyżej ma tę samą "spluwę" kilka lat później? Skomentujmy to jako "magię tamtych lat!" Ten właśnie osobnik ma też ciekawostkę w  swojej anatomii. Śrubki w ramionach są inne niż w figurkach G.I.Joe, jedna jest niebieska, druga różowa. Drobiazg, ale jaki szczególny!
Moja przygoda ze Składakami dopiero się wówczas zaczęła! Oto kolejny eksponat. Fajny ludzik, ten sam sklep, który często odwiedzałam, aby kupić kolejne trofeum :) Jego plecak to gadżet figurek Lanard "The Corps"...


Niestety nie było ich sporo, ale uprzejma Pani sprzedawczyni, informowała, że będzie dostawa :) Tego Pana powyżej cechuje to, iż jego głowa to zwykły odlew, niepomalowany. To jest jedna z wielu cech rozpoznawczych tej serii. Figurki "składaki" powstawały zatem z ... odpadów. Jak dobrze sięgam pamięcią - wcale nie były drogie. Myślę, że jeśli stwierdzę, że kosztowały ok. 12.000 zł (przed denominacją oczywiście!) - to chyba zbytnio się nie pomylę!
Kto zatem był kolejnym dodatkiem do mojej ekipy składaków? Mój Boże - prawdziwy freak!
Kupiony znowu w tym samym sklepie, w plastikowym pudełku... tym razem jednak, była to KOBIETA ludzik :) Oto foto:



Ta Pani posiadała jeszcze tę śliczną, różową tarczę!

Zarana po poważnym wypadku, bądź po nieudanej operacji plastycznej :) Z jakże oryginalną podstawką w kolorze czerwonym :) Osoba składająca ten "eksponat" postarała się, aby uda faktycznie posiadały kobiecy kształt! Właśnie... Pytanie podstawowe - kto to do cholery składał????? Czym się kierował??? I oczywiście.. Co wówczas zażywał :)))) He he he! Czy popełnię wielką gafę twierdząc, że jej broń także zalatuje mi aurą "starwarsową"??? Zostawiam Was w spokojnej zadumie, wiem, że potrzeba czasu, aby sobie ten materiał przyswoić :)
Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy... Dostawy figurek także :) Szkoda, że nie możemy cofnąć się w czasie i nadrobić zaległości, kupić wszystkie te dziwactwa!  Na szczęście w połowie lat 90tych trafiam na fajny sklep "papierniczy" w Siemianowicach... Tym razem figurki są sprzedawane w zwykłych woreczkach!! Co zatem kupuję?
Ano kolejnego "składaka"! Czyli...


Szary, niepomalowany dziubek Countdown'a (G.I.Joe) z 1989 roku! Z torsem Undertow'a (także G.I.Joe) z 1990!! Z wachlarzem innych, ciekawych dodatków :) Czyż to nie magia??? Te Figurki mają coś niepowtarzalnego - nie możesz zwracać uwagi na ich sygnaturki - bo to jedna, wielka FIKCJA! Nic prawdziwego, zwykły zbieg okoliczności, kogel-mogel! Niepowtarzalność + szczypta PRL'u - mieszanka wybuchowa! Nie możesz nazwać się Ekspertem tej serii - bo nie jesteś w stanie ogarnąć możliwości miksowania oryginalnych części! Więc czas na patriotyczne hasło: Kocham Polskę :) Własnie za epokę zabawek z PRL'u! Jedziemy dalej z dziwakami!

"John Eagle - The Corps"


LANARD... Sklep papierniczy, Siemianowice. Kolejny nabytek najprawdopodobniej z lat 1997-1998... Ludzik, który trudno nazwać "składakiem" gdyż na pierwszy rzut oka, wygląda okay. Mało tego - można znaleźć podobne egzemplarze chociażby przeglądając google ! Nie tylko z Polski! Więc czy to jest "oryginalny" produkt firmy Lanarad? Być może... Warto jednak zauważyć, że broń z tego zestawu jest uszkodzona, od samego początku. Odpad?? Przypadek??
Kupiłam sobie jednak kilka kolejnych osobników, którzy posiadali prawie identyczny ekwipunek! Wspólny mianownik - jak najbardziej na czasie, czyli - narty! :)

"Flashfire - The Corps"


Identyczny ekwipunek, sygnaturka Lanard, były w sprzedaży podobne ludziki, jak ten przystojniak powyżej, tylko inny był jednak kolor "bluzy" - pamiętam także ciemnoniebieski! Ale jako zodiakalny Baran - kupuję wersję w swoim ulubionym kolorze - czerwonym :)
Później jestem posiadaczką kolejnego indywidualisty - oto on:



(Update: Ów Dżentelmen w swoim ekwipunku dzierżył również tarczę, którą nie pogardziłby sam Alley Viper!)

Przypominam... Ten sam sklep, prawie te same dodatki - narty... Tym razem znowu rodowity "składak" pełną gębą! I powtórka z historii - identyczny dodatek jak w przypadku ludzika nr 3 z plastikowego pudełka! Mix absolutnie zaskakujący :) Zwróćcie uwagę, że "biodra" również niekoniecznie były dopasowane kolorystycznie - po prostu tak jak leci!!!!!
Z biegiem czasu nabyłam jeszcze kilka podobnych "wynalazków".


Następny składak... I znowu NARTY! Podobny plecak, no nareszcie jakiś nowy "karabinek"! Tradycyjnie coś nie tak z lewym podudziem... Ale twarz jakaś taka znajoma??? Tak, to odlew niejakiego D-Day'a z serii: G.I.JOE Sgt. Savage. Tak się składa, że posiadam oryginał, o proszę:


Wnioski?? No tak, takie zabawki jak najbardziej powstawały dzięki odpadkom z defektem. Dlaczego akurat w Polsce? Who knows?? Bynajmniej nie narzekam!!! Jeszcze pojawią się ciekawostki :) Jesteście gotowi? Proszę bardzo:


Victor Sagat is that really you??? Mój Boże przemilczmy połączenie z odwłokiem Clean-Sweep'a z G.I.Joe! Ta broń!!!!!!!!!!! Dobra, umówmy się, że nie można całe życie chodzić w gatkach, trzeba czasem włożyć spodnie, ok - rozumiemy to prawda? Ale ta broń! Co to jest??? No co to jest??  Niestety spotkało mnie to podwójnie, bo ostatni składak, który trafił w moje ręce, posiadał identyczny "gnat" :)


 Dla równowagi ma też i narty... Które gdzieś porządnie przyciął z przodu! W takim stanie zostały już zakupione :) Narty, nartami - zobaczcie lewy biceps, dłoń - nic tu nie trzyma się kupy! Takie jest podsumowanie tych ludzików- składaków - los potraktował je okrutnie, każdy otrzymał kończyny losowo, trafiając do różnych sklepów, w różnych opakowaniach albo i bez! Ich zadaniem było wypełnienie jakiejś tam luki w zaopatrzeniu! Tani materiał na zabawki - ale jestem przykładem na to, że spełniali swą rolę. Nawet jako oddział połamańców! Bo każdy może mieć ludziki G.I.Joe - lecz nieliczni posiadają indywidualności ery PRL'u - Składaki! Ja swoich kilku biedaków nie zamieniłabym na żaden skarb!

PS: Jeśli pamiętacie te zabawki, posiadacie, lub posiadaliście podobne "kreaturki" koniecznie zostawicie tutaj jakiś komentarz! Dziękuję i pozdrawiam!


Update (2023):

Po latach w ramach wymiany zdobyłam kolejne "Składaki G.I.Joe" od różnych osób, min. od Rolki Wspomnnień 
Wszystkie te osoby potwierdziły istnienie tych zabawek w latach 80-90tych.
Więc nie jest to mój wymysł, jak mi zarzucono!
Osobnik bez kapelusza ma znowu różową śrubkę.


Figurki "The Corps" Lanard także były używane w procesie tworzenia tych Składaków...
To główka Hiro Yamato z "The Corps" 😁


Oraz pod spodem znowu Hiro "Ninja" z kolekcji "Rolki Wspomnień":

(Legenda głosi, że plecy ma zupełnie inne 😁!)
I znowu przypadek, gdzie w ramionach ma różową i niebieską śrubkę/nit...


I kolejny Składak złożony z części figurek "The Corps" firmy Lanard!
To też ważny element tego zjawiska 😁 Lanard połączony z Hasbro!
Co za mezalians! 😎
Zmiksowany Croc min. z Whispering Willy'm i Hiro Yamato!


Hiro Yamato to wielki dawca organów w tej serii, albo przypadkowo takie Składaki ostatnio do mnie trafiają? Przypadek? Nie sądzę 😁

Kasia z blogu: "Lalki Zbieraczki - Dziwaczki" powiedziała mi, że także kupowała swoim synom te "składaki".
Tutaj zdjęcie jednego z nich:


Pozdrawiam!