Zapraszam także na Instagram: @evil_lyn.komixiara oraz @rusted_wasteland !!!- * EWELINA G.*

poniedziałek, 17 października 2011

Masters Of The Universe Stamps :)

Nie lada gratką dla kolekcjonerów serii MOTU - są "pieczątki",  które w 1985 roku można było zakupić sobie.. we Włoszech! Produkowane w Chinach pod oryginalnym szyldem firmy Mattel :) (Nie kombinowali jak nasi rodacy "na boku"... oj nie - wszystko legalnie, ładnie :)))! Dzisiaj można kupić te cudeńka na e-bay'u. Chociaż pewnie ciężko skompletować ok. 12 pieczątek z podobizną bohaterów kreskówki. I sporo trzeba wydać na taką przyjemność. Same pieczątki przedstawiają poszczególne postaci. Figurki mają ok. 5-6 cm (w zależności od ułożenia figurki). Posiadam dwa oryginalne blisterki z pieczątkami Szkieletora i Trap-Jaw'a, które przeleżały sobie spokojnie ponad 25 lat w ciepłym magazynie tylko po to, aby trafić do Polski prościutko w moje łapki.
Oto one:



Przepraszam najmocniej, ale nie zaprezentuję na przypadkowej kartce papieru jak wygląda dany stempelek, najzwyczajniej w świecie nie chcę zniszczyć oryginalnie zapakowanych pieczątek w blistrach. Wolę żyć w przekonaniu, że te stempelki zostawiają "śliczne" odbitki :) Dziękuję jednak Kolektorowi za to, że mogę je tutaj na blogu zaprezentować, bo to własnie ON wyszukał je w wielgachnym, ciemnym, pełnym pająków, zapomnianym (improwizuję :)) magazynie - specjalnie dla mnie :) Dzięki!!

poniedziałek, 10 października 2011

Polskie Bootlegi MOTU

Rewelacyjny temat, szczególnie dla osób, które dorastały w czasach PRL'u i dobrze pamiętają, co wtedy oprócz octu stało na pułkach sklepów zabawkowych lub papierniczych. Pamiętają co tak bardzo chcieliby dostać pod choinkę lub zwyczajnie - bez okazji! Oczywiście nie tylko dzieci PRL'u pamiętają tę "magię", myślę jednak, że są w zdecydowanej większości w czasach dzisiejszych kolekcjonerami tego typu zabawek. Głównie figurek Star Wars, ale także figurek z serii Masters Of The Universe. Buszując po internecie możemy wyszukać sporo ciekawostek, ale zdecydowanie więcej sekretów jest ciągle gdzieś ukrytych i tylko nieliczni drążą temat i szukają źródeł, początków, miejsca powstania, hurtowni itd. Postanowiłam wrzucić tutaj na bloga kilka zdjęć i własnych spostrzeżeń, dotyczących w jakimś stopniu tego tematu. Od czego zacznę? Patrzcie i podziwiajcie! Pamiętacie to:


Polska podróbka figurki He-Man'a, która pojawiła się w sprzedaży na początku lat 80tych. Ja pierwszego takiego He-Man'a dostałam w 1987 roku. Figurka powyżej jest własnością Administratora stronki Polish Star Wars Collector - bardzo dziękuję za możliwość prezentacji tego zdjęcia na moim blogu. Polecam zainteresowanym odwiedzić stronkę PSWC i podziwiać umieszczone na niej zdjęcia! Rzadkością jest możliwość zobaczenia tej figurki w tak dobrym stanie, z pełnym ekwipunkiem i niesamowitym blistrem! "Gwiezdny Patrol"! Pomysłodawcy należą się wielkie brawa! Prawda? :) Sama posiadałam kiedyś kilka egzemplarzy tych figurek wraz z blistrami, ale to były czasy mojego wczesnego dzieciństwa i niestety dziś już nic z tego nie pozostało, a szkoda! Mój He-Man, Mer-Man, Clawful, Jitsu, Szkieletor i Magnon (Galaxy Warriors) przepadli jak kamień w wodę, ale posiadam niedawno zakupione dwie figurki He-Man'a i jednego Mer-Man'a, mimo braku ekwipunku są i tak ciekawym nabytkiem. Dzięki nim, będę mogła zaprezentować tutaj kilka ciekawostek. Pierwsza z jakichkolwiek ciekawostek, to fakt, że ślad powstania tych bootlegów prowadzi do Częstochowy... W chwili obecnej nic więcej nie mogę napisać, gdyż ciągle sprawdzam różne tropy, ale fakt-faktem, to jest taki bastion powstania tych ludzików szaroskórych, siłą wcielonych do Patrolu Gwiezdnego :) Figurki różnią się tym, iż niektóre posiadają główki gumowe, a niektóre plastikowe. Ciałka natomiast to "nadmuchany" plastik koloru szarego, srebrnego lub jak kto tam woli. He-Man na zdjęciu powyżej, to pierwszy He-Man z gumową główką jakiego kiedykolwiek widziałam! Zawsze miały główki z twardego plastiku, co prawda z różnym kolorem włosów. Najczęściej przodował ładny blond, zdarzały się jednak włoski He-Man'a w różnym odcieniu pomarańczowego :) Tu pomysłowość malujących odlewy była prawdopodobnie nagradzana premią ;) Moje figurki wyglądają tak:


He-Man "A" - to typowy, ładny (wiem... kwestia gustu!) blondynek, ale jego twarz i głowa zostały stworzone z brudno-białego plastiku, niestety bez poprawnego makijażu, lecz na zasadzie lepienia bałwanka, czyli oczy ma jak dwa węgielki jak tam się pędzlem walnęło - rozumiemy, akord i te sprawy ;) Brwi sobie podarowali, pewnie nie płacono wtedy nadgodzin. Nie ważne :) Mówi się trudno!
He-Man "B" - no...tutaj sprawa wygląda ciut inaczej. Plastik jest zdecydowanie lepszy, niemal szklisty, bardziej przypominający odcień... skóry, nic w stylu "Żywe Trupy 7" :) Oczy to mniejsze węgielki i o... jest brew? Jest! To co, że tylko jedna! Nie będę wybredna! To były właśnie dwie zasadnicze różnice w wyglądzie plastikowych głów tejże figurki He-Man'a. Następna sprawa - budowa ciała:


Ogólnie ciało He-Man'a było zapożyczane z dwóch różnych figurek He-Man'a - Firmy Mattel.


He-Man "A" - do jego stworzenia użyto lepszego, ciemniejszego plastiku, forma ciała bardzo przypomina oryginalne figurki firmy Mattel, które w latach 80tych trudno było zdobyć w Polsce (heh... dziś jest tyciu, tyciu łatwiej, ale to szczegół!) - no cóż, powiem wprost dobrze go sklonowali :) Nóżki zamiast na gumce są przykręcone do tułowia i jest fajnie :) Sam tułów jest nieruchomy, ale co tam! Figurka nie rozwali się na pół w trakcie zabawy.  Buty były malowane na różne kolory, tutaj widzimy złoty kolor (niestety farba ciągle schodzi!) ale bywały też buty koloru niebieskiego itp.
He-Man "B" - on biedak ma niestety z gorszej formy stworzone ciałko, rzekłabym nawet, że to kopia - kopii. Na kolejnych zdjęciach będzie to lepiej widoczne. Teraz gołym okiem widać, że nie jest tak dobrze "postawny" i nogi są pokraczne. Bladszy plastik jest gorszej jakości. Czyli możliwe, że ta figurka i jej podobne były wytwarzane  z innych "matryc".
Wystarczy spojrzeć z bliska:


Dłonie He-Man'a "A" mają "wytłoczone" nawet żyłki z oryginalnej figurki, ręka jest lepiej umięśniona, przyjrzyjcie się tej samej dłoni figurki "B" - "co on ma między palcami"?? :))) Zły odlew. Brakuje szczegółów, nie mówiąc już o tym, że nie był wykańczany malowaniem butów i nadgarstków! (Inna sprawa to fakt, że He-Man "A" pomimo tego, że ma pomalowane nadgarstki i buciory, to jednak gaci mu nie pomalowali!! Dlaczego?? Skandal! Niedopatrzenie!) Zauważymy różnice w odlewie zresztą niemal wszędzie. Kolejne foto:


(Tak wiem... przepraszam, to zdjęcie nie jest poprawne politycznie :P...) Kolejne różnice w wyglądzie. Figurce "B" brakuje sporo elementów. Może dlatego ma ładniejszą buźkę??? :))) Równowaga w przyrodzie musi być! Obie figurki różni także pewien śmieszny fakt. Mianowicie w świecie figurek często te oryginalne rozróżnia się dzięki sygnaturkom i "dziurkom" na stopach. Te figurki oczywiście nie mają sygnaturek, ale...


Proszę... He-Man "A" ma na stopach "dziurki" i... no w kroku też ma, przyznam, że chyba większość z tych bootlegów je posiada. Jak widać He-Man'ek "B" - znowu się wyróżnia. Nie dał się "zadziurkować" :)))
To takie podstawowe różnice w figurkach He-Man'a z tamtych lat. To temat rzeka, można mówić i mówić i mówić... Jak już wcześniej wspomniałam, te bootlegi miały z różnego tworzywa główki. Przeważnie gumowe, bywały też plastikowe. Gumowe były zakończone kuleczką, dzięki czemu fajnie się obracały. Cześć plastikowych, tych samych które posiada He-Man "B", także były zakończone kuleczkami. Zobaczcie jednak główki figurek typu He-Man "A":




Jak wyraźnie widać na zdjęciach - mają główki "nabijane" na jakiś pal :)))) Kosmos prawda? No ktoś to sobie wymyślił i zastosował. Łebek Mer-Man'a często wylatuje niestety w powietrze :) Może taki był zamysł twórców? Gwiezdny Patrol bombardujący łebkami? :) Podumajmy chwilę nad tym faktem, ale zaraz potem zatrzymajmy wzrok na "klacie" Mer-Man'a... No własnie! Jest z plastiku innego koloru. To jak dotąd jedyna figurka z tej serii bootlegów, która zaskoczyła mnie tym szczegółem! Mój pierwszy Mer-Man miał gumowy łebek. Ciało całe w jednym kolorze, szarym.  Mieliście może te figurki? Z takimi niespodziankami i różnicami?


Tutaj powyżej na zdjęciu, oryginalny Mer-Man ze swoim polskim "sobowtórem" :)

Macie jakieś ciekawe spostrzeżenia? Jeśli tak, to proszę o maile: komixiara@interia.pl
Następnym razem poświęcę więcej słów na opisanie uzbrojenia - bo w tej kwestii było także sporo ciekawostek - takich szokujących i bardziej szokujących :)

wtorek, 27 września 2011

JESTEM JESZCZE BARDZIEJ ZAKRĘCONA!!!

Rany boskie!! Toż to skandal! Ja naprawdę nie wiem, co mam w domu :) ... Z tego miejsca chciałam serdecznie pozdrowić TOMKA z super stronki Polish Star Wars Collector - i podziękować mu za dzielenie się informacjami i spostrzeżeniami. Bo okazało się, że po przeczytaniu jednego z moich postów, przypomniał on sobie iż też ma stary, polski komiks z artykułem i zdjęciami, nawiązującymi do tematyki MOTU :) Nawet zaproponował, że udostępni mi skany. Co się jednak okazało - ja też mam ten komiks. Aj jaj jaj :)) Będę musiała faktycznie poświęcić nadchodzący weekand na przejrzenie sporej kolekcji komiksów i aż boję się, co ja tam znajdę. Podrzucam skany z komiksu "RORK", który ukazał się w Polsce w 1989 roku w serii: "Fantastyka" (uwaga kosztował aż 1600K :))) Tomek - wielkie dzięki!!! Oto lektura:



środa, 14 września 2011

G. I. JOE

Jeśli szukacie figurek G.I. Joe, sprzętu, akcesorii, unikatów po prostu czegokolwiek związanego z tematem figurek G.I.Joe - polecam jedynego w Polsce eksperta w tej dziedzinie (poważnie!!!) - GUMISIA !!! On ma wszystko i prawie wszystko na sprzedaż, a słyszałam, że szykuje nowe aukcje na Allegro! Można go także spotkać na Transformerach i zwyczajnie zaczepić (nie gryzie! Sprawdzałam!)  POLECAM!!!!

czwartek, 8 września 2011

JESTEM ZAKRĘCONA!!!

Jak powyżej... Już bardziej zakręconym być nie można! Nie wiem czy to przesilenie letnio-jesienne czy już się starzeję i nie dostrzegam tego, co mam przed oczami? No bo jak tu wytłumaczyć fakt, że sama nie wiem już co w domu mam! No niby kolekcjonuję figurki tak? I to najbardziej te z serii MOTU tak? I szukam ciągle nowych okazów, rarytasków itp... tak? No więc coś odkryłam... Kilka miesięcy temu (jak chyba nie z rok!! Aż wstyd się przyznać!) - przeprowadziłam taką niewinną wymianę kilku figurek WWE na komiksy anglojęzyczne. Miałam podwójne egzemplarze, a komiksy wręcz uwielbiam! Dlaczego by się nie wymienić? No więc doszło do wymiany, ale.... komiksy trafiły do szafy na sterty innych komiksików... Więc parę dni temu się "przebudziłam" i pomyślałam: "Hej..trzeba w końcu te komiksy przeczytać!!!" Czytam jeden za drugim... Na samym końcu zostawiłam sobie kultowy komiks o jeszcze bardziej kultowej "Drużynie A". Oto okładka:


Podziwiam okładkę, technikę rysowania, nawet w taką zadumę wpadam, bo komiks ten kosztował tylko ćwierć funta angielskiego... Przewracam pierwszą stronicę i .... łaaaaaaaaaaaaaa....


I jeszcze na końcu komiksu.... łaaaaaaaaaaaaa... łaaaaaaaaaaaaaa....


No super niespodzianka! Reklama zabawek i gry komputerowej MOTU z lat 80tych! Ehhh to były czasy! No i jak można coś takiego mieć i nie być tego świadomym? Chyba czas na jakieś generalnie przeglądanie szaf, strychu, piwnic (swoich i sąsiadów!) A może akurat coś jeszcze się znajdzie? :))))

sobota, 3 września 2011

KOMIKS

Powstaje pierwszy w Polsce komiks, który połączy dwa światy - mianowicie: "TMNT & MOTU" (ale niespodzianka :P) Przygody różnych bohaterów będą naprawdę nieprzewidywalne :) Oto okładka i plansze bez dymków:




Już teraz chętnie bym zaprosiła do lektury... ale co tu czytać :)) Także napiszę po prostu: "Coming sooon"!!

środa, 31 sierpnia 2011

ŻÓŁW WOJOWNIK....

Idąc wczoraj ulicą ujrzałam na jednym z kiosku... nadmuchanego żółwia... jak mi się zdawało ...NINJA :) To jakiś nowy trend - mianowicie balonowi bohaterowie kreskówek, komiksów itp - pojawiają się masowo w sprzedaży w formie balonów!! Szkoda, że nie dotyczy to serii MOTU, ale co tam... Nie będę marudzić :))) Niestety zakupiony przeze mnie egzemplarz jest oryginalnie zapakowany, więc nie mogę tutaj pokazać zdjęcia, gdzie prezentuje się żólwiowy balonik w całej okazałości, ale trafi to do Kolektora - może on się tym pochwali u siebie na stronce :) Wrzucę tutaj jednak zdjęcie opakowania + "ulotki", bo to naprawdę ciekawa lektura:



Przyłączam się do apelu "producenta" - Szanowni Rodzice, pilnujcie, aby wasze 8 letnie dziecko, które nota bene jutro musi znowu iść do szkoły (to już pewnie II klasa tak???) absolutnie nie próbowało połknąć nadmuchanego tudzież nienadmuchanego żółwia, bo może się udławić, pod warunkiem, że zmieści w buzi ten spory kawał gumy 17cm na 14 cm... Jeśli już Wasza pociecha wpakuje to całkowicie do gęby i spróbuje połknąć, to uważam, że macie przerąbane... POWODZENIA!
Jeszcze na koniec taka niewinna złośliwość do Kolektor 'a : "Stary znowu będziesz miał co DMUCHAĆ!!" :P