sobota, 26 marca 2011

Na skołatane nerwy...

Kiedy dopada nas zły nastrój, coś nie idzie po naszej myśli, wszystko się wali, na horyzoncie same problemy... Robimy dwa głębokie wdechy i wydechy. Wyciągamy na stół farbki akrylowe, pędzle i kupujemy paczkę żołnierzyków. No i jazdaaaaaaa.... Oto kilka moich, kolorowanie takich żołnierzyków kształtuje charakter, a jeśli nie, to przynajmniej ćwiczymy naszą cierpliwość! Polecam, fajna zabawa. Potem można się wziąć za modelarstwo, makiety itd. Też piękna sprawa. Ja dopiero zaczynam, tutaj jest foto moich żołnierzy:


Najlepiej kupić zwykłe, jednokolorowe żołnierzyki. Kosztują grosze. Moje kosztowały nie cały funt angielski i przywędrowały do mnie z Peterborough. W Polsce można kupić za kilka złotych takie paczki i nawet lepiej są u nas wykonane te żołnierzyki. Na pewno nie należy "kolorować" starych żołnierzyków. Bo to już jest zbrodnia! Powinny zostać, takie jakie są! O np. w takiej postaci:


Stare, połamane i praktycznie pozdzierane z farby. Ale wtedy działa ich urok!! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz