piątek, 25 listopada 2011

Zagraniczne "BOOTLEGI" Masters Of The Universe :)

Już tyle razy tu pisałam o polskich podróbkach figurek He-Man'a & Co. - więc tym razem wspomnę o zagranicznych cudactwach, które powstały po to, aby zadowolić dzieciaki takie jak "Pokolenie PRL" w Polsce :) Trochę lżej, gdy się dowiadujemy, że nie tylko my mieliśmy kiczowate, nielegalne podróbki do zabawy... Inne dzieciaki, z innych krajów także nie mały dostępu do oryginalnych produktów Mattel z różnych tam powodów. Pojawiały się wtedy "wytwórnie" nielegalnych Gwiezdnych Patroli itp. No i w sumie nie było aż tak źle :) Dzisiaj polskie, meksykańskie, węgierskie czy argentyńskie podróbki śnią się po nocach tym kolekcjonerom, którym w dzieciństwie rodzice kupowali fajniuchne figurynki w blistrach. Więc jakaś tam równowaga w przyrodzie jest prawda? Mieliśmy i mamy podróbki, a w obecnych czasach kupujemy sobie na aukcjach internetowych, czy innych okazjach oryginalne figurki o których marzyliśmy jako dzieci. Może rzadko zdobywamy okazy w bdb stanie, czy tam z kompletnym ekwipunkiem ale jednak mamy łatwiej niż zagraniczni kolekcjonerzy, którzy za blistry i polskie bootlegi są gotowi zapłacić naprawdę sporo. Chyba najlepiej to widać na przykładzie figurek Star Wars. O tym już niemal wszystko napisał Kuba Turkiewicz w tym chociażby artykule . Polecam lekturę :) A wracając do "bootlegów" figurek Masters Of The Universe, pozwolę sobie pokazać kilka prześmiesznych zdjęć, na jakie natrafiłam przeglądając różne strony i blogi. Osobiście nie posiadam meksykańskich (chyba wiodą prym w zagranicznych podróbkach MOTU) bootlegów, więc zbyt wiele na temat ich powstania, sprzedaży itd nie jestem w stanie powiedzieć. Jednak oglądając ich zdjęcia - sami sobie możemy sporo o nich powiedzieć! Czy są lepsze od naszego Gwiezdnego Patrolu :) ??? Czy chcielibyśmy takie mieć na pułkach?? Czy mają estetyczny wygląd? Albo zwyczajnie wyrzućmy z siebie: "Hahahahahahaha" :))) Oto kilka fot!


Argentyńska figurka Mer-Man' z blisterkiem. Robi wrażenie mimo wszystko!


Faker KO He-Man... o i tyle doczytałam :))) Eeee ale fajne są.... :))))





Meksykańskie bootlegi - ale OCZY Orka mnie "rozwaliły"! W czasach PRL'u ten sam patent był wykorzystywany w niektórych zabawkach! Pamiętam to dobrze, niestety konkretnych przykładów w chwili obecnej nie mogę przytoczyć :))) Te zdjęcia "zapożyczyłam" z przecudownego BLOGU , który mogę przeglądać godzinami. Niestety ów blog nie jest już często aktualizowany :(




Inne meksykańskie "rewelacje". Czyż Skeletor z 1 zdjęcia nie miażdży?? Jak by tu powiedział mój Szwagier: "Masakrystycznie miażdży!" I pierwszy raz miałby rację :P



Tutaj mamy fajny blisterek, jakiś ciekawy ekwipunek, żywe kolory. Fajna rzecz. Ładne to po prostu :) Ogólnie temat: BOOTLEGI - to ciekawy temacik dla kolekcjonerów i nie tylko :)
Pozdrawiam!

2 komentarze:

  1. Różowawy Orko jest delikatnie mówiąc dość....niepoprawny politycznie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No własnie :))) Pozdrawiam wcale nie "Anonimowego" komentującego :)

    OdpowiedzUsuń