WITAM!!! ODKUPIĘ STARE, GUMOWE ZABAWKI "KOŚCIOTRUPY" 30 CM - WIĘCEJ INFORMACJI: komixiara@interia.pl LUB "FORMULARZ KONTAKTOWY" W RUBRYCE :) - * EWELINA G.*

niedziela, 12 maja 2019

REAL SQUISH BUGS - czyli: Sok z Żuka!

"REAL SQUISH BUGS"


Dzisiaj kontynuuję na tym blogu serię pt: "Rubberomania"!


Zaczęłam już pisać o Chinasaurusach, teraz czas na koszmarne insekty!
Nazbierało mi się w ostatnich latach takich gumowych stworów typu "vintage" i nie tylko.
Wszystkie zasługują na uwagę, mają swoją ciekawą historię. Nie każdy o nich słyszał. Inni mogą sobie dzięki temu postowi odświeżyć pamięć!

---------------

Real Squish Bugs, to gumowe Robaki, z których można wycisnąć "soki" :) Dosłownie!
Fantastyczne figurki, które w połowie lat 90tych były sprzedawane w zestawie z dwiema tubkami. Jedna zawierała czerwoną ciecz, symulującą... krew. Natomiast druga była zielona, czyli soki trawienne Robala! Napełniało się nimi Robaczki, po czym można było dla zabawy je ścisnąć, albo na nie nastąpić i.... Robak pluł tym wszystkim przez otwór gębowy!
Jako, że moje okazy trafiły do mnie luzem, pozwolę sobie wrzucić tutaj pokazowe fotko, które znalazłam w sieci:

(Źródło: google.com, Pinterest)

Pudełko i zawartość mówią same za siebie :) 
Płyny można mieszać ze sobą, co dodatkowo uatrakcyjnia zabawę :) Ciekawe jak na to zapatrywali się rodzice! Dywan, ściany, tapety do wymiany na bank!
Ja za takiego plującego Robala w czasach mojego dzieciństwa dałabym wiele :)
Nie wiem, czy dzisiejsze "normy" dopuszczania zabawek do handlu - przepuściłyby ten produkt! Do dziś pamiętam ataki rodziców na sprzedaż lalek "Monster High" w Polsce. Nawet mi się dostało TUTAJ po uszach, a tylko opublikowałam skan artykułu na temat lalek MH i wyraziłam swoje zdanie, do którego mam prawo :) I co? Ucichło, bo te lalki to nadal jedna z bardziej ulubionych serii lalek "Mattel". Zarówno przez dzieci jak i dorosłych kolekcjonerów! 

Ale wracam do tematu Robali!


Insekty mają ok. 7 cm wielkości. Są zrobione z miękkiej gumy. Każdy wygląda zupełnie inaczej i ma swoją własną nazwę. Są niezwykle starannie wykonane. Świetnie pomalowane, kolory zostały dobrane bardzo ciekawie. Dbałość o szczegóły po prostu robi wrażenie. 


I w sumie mogłabym pokazać je ze wszystkich stron (co zresztą zaraz zrobię) i już nic więcej od siebie nie dodawać, bo praktycznie wszystko już jest pokazane...
Ale...


Ale... 
Tu zaczynają się niespodzianki!

Real Squish Bugs, te oryginalne były stworzone w 1996 roku przez "Empire Industries". 
Tak jak napisałam powyżej, sprzedawano je w pudełkach, w zestawach z tubkami. 
Podobno można je było kupować także na sztuki, w tzw. "Monster Insect Capsule Toys" czy "Capsule Machine". 
Tłumacząc na polski:


To nic innego jak plastikowe kapsułki z malutkimi, gumowymi zabawkami, które są w specjalnych maszynach. Z kolei te maszyny zazwyczaj są (przynajmniej przeze mnie!) widywane nad jeziorami w czasie wakacji, przy budkach z goframi itp! :)

Tylko czy te Real Squish Bugs z kapsułek były oryginalne, trudno stwierdzić!
Bo potem pojawiały się gorszej jakości klony. Wykonane z oryginalnego moldu, ale już z jednokolorowych materiałów gorszej jakości. Dodatkowo te bootlegi nie posiadały otworków i "zaworków" w paszczach i pod spodem odwłoka, przez które aplikowało się płyny z tubek.
W chwili obecnej niestety nie posiadam takich bootlegów w kolekcji, więc nie mogę pokazać różnicy. Ale zainteresowani na własną rękę mogą sobie zobaczyć takie bootlegi na przeglądarce :)

Moje trzy sztuki kupiłam na Allegro. Były ukryte w stercie innych starych, gumowych figurek. Aż nie mogłam uwierzyć, że nikt nie licytował! Nie sądziłam, że kiedyś nadarzy mi się okazja do kupienia ich w Polsce! Udało się :)



Na powyższym zdjęciu widać, że moje okazy mają taki "zaworek" na odwłokach...
I tu kolejna niespodzianka, ponieważ NIE posiadają otworków w gębach!


Kolory, logo: "Empire China" zgadzałyby się w jakimś stopniu z oryginalnymi wersjami, ale moje sztuki na 100% nie mają otworków w paszczach. Chociaż mają trzy dziurki pod spodem w okolicach żuchwy i karku...

(Świntuchy!)

Dokładniejsze fotko pokazujące paszczę:



Próbowałam napełnić je wodą i spróbować czy "pompka" w środku Robala działa, efekt końcowy był niezadowalający... Woda tylko wylewa się spod figurki. 

Może na oryginalnym opakowaniu jest informacja, że trzeba przebić dziurkę w paszczach?
Trochę to bez sensu by było, tym bardziej, że Robaki mają już po trzy dziurki pod spodem głowy.
A może niepotrzebnie dywaguję, bo Robaki tak właśnie mają wyglądać i tak działają, że płyn wylewa się spod Robaka, a nie z paszczy jak pokazuje ilustracja na opakowaniu? A ja niepotrzebnie referat z tego piszę :)
Albo posiadam zmyślnie stworzone podróbki? Może to akurat te figurki z kapsułek?
Tyle pytań... :)

Na koniec może przedstawię swoich brzydali:

Takiego lepiej nie prowokować gwałtownymi ruchami...
Ukąszenie na pewno byłoby śmiertelne!
I bolesne!


Ten chyba jest łagodniejszy, ale co ja tam wiem...


Trzeci, ostatni wygląda najgroźniej!
Wydaje mi się, że to cholerstwo ma na odwłoku skrzydełka.
Gorzej być nie może!


Jestem niemal pewna, że z oryginalnej serii było co najmniej 6 różnych owadów. Tyle wywnioskowałam ze zdjęć szczęśliwych posiadaczy zapudełkowanych oryginałów.
Bootlegów powstało też sporo, w różnych kolorach.

Właśnie to jest fajne w takich dziwacznych zabawkach gumowych.
Te może niekoniecznie można teraz nazwać "vintage", bo przecież druga połowa lat 90tych, to jeszcze nie takie zamierzchłe czasy! Ale idealnie pasują do kolekcji figurek gumowych :)

Dziś już nawet w Polsce można kupić nowe, gumowe figurki insektów, dinozaurów, szkieletów, stworzone ze starych moldów! To się już dzieje :) Stare formy wracają do łaski!
To temat na kolejne posty :)

Pozdrawiam!

-------------------------------------------------

Dziękuję serdecznie za odwiedziny i komentarze!
Kolekcja Figurek przekroczyła licznik sześciocyfrowy!
Lepiej być nie mogło!




2 komentarze:

  1. Świetny post Ewelinka! Dużo się dowiedziałem o tej serii dzięki Tobie, bo muszę przyznać, że figurki czasami spotykam co prawda na Ebayu (w szczególności u Niemieckich sprzedawców), ale zawsze obojętnie do nich podchodziłem bo nie za bardzo wiedziałem co to za zjawiskowa seria. Figurki zmutowanych owadów wyglądają niesamowicie, fenomenalna sprawa! Nie jestem do końca pewien czy się z nimi spotkałem w dzieciństwie, miałem takie dziwne insekto-stworki właśnie z tych maszyn z kulami-niespodziankami dla dzieci, aczkolwiek wykonane były z twardej gumy, a nie z miękkiej jak te oryginalne. Jeżeli następnym razem znajdę te figurki na ebayu dam Ci znać! :) Moim faworytem bezapelacyjnie jest Poached Roach, a Twoim? :D Według mnie masz oryginalne figurki, one po prostu tak działają, że trzeba je napełnić zabawkowym szlamem, który jest gęsty i tak szybko się nie wyleje z nich jak woda, tylko będzie się wolno sączył z robala od spodu jak się go nadepnie (można taki kupić dzisiaj nawet w Tigerze - jeśli nie masz u siebie, daj znać to Ci kupie nie jest drogi, sam planuje kupić bo robię własne kanistry z Mutagenem pod serie TMNT ;) ) Oglądałem inne zdjęcia tych figurek na necie i żaden nie ma dziurki w paszczy, więc wszystko działa jak należy, niczym się nie martw, a co więcej ciesz się z oryginalnych wyrobów :D Widziałem na internetach też inne serie, takie jak agresywne larwy, wredne szerszenie czy bezwzględne mrówki! Wow! Niesamowite, strasznie dużo jest tych figurek!! :D Aż bym chciał mieć wszystkie :))) Co by tu więcej napisać... chętnie bym sobie pościskał te robaszki, wyciskając z nich radioaktywny śluz! :D Pozdrawiam ciepło! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę dni po opublikowaniu tego posta, odkryłam kilka nowych faktów. Otóż faktycznie ilustracja z opakowania to trochę ściema :) Robaczki można napełnić czymkolwiek i w ramach kawału, podłożyć komuś obok łóżka, żeby dana osoba wstając rano... rozdeptała takiego insekta i przy okazji "rozpaćkała" na dywanie/panelach zawartość :) Ciekawa sprawa, ja w dzieciństwie nie zdecydowałabym się na taki zabieg :) Moim faworytem jest Antifreeze! Obczaj te dodatkowe żuwaczki :) Szczypce na odnóżach i toksyczne plamki na korpusie! Łagodniejsze oczy to przykrywka! :) No to w piaskownicy byśmy się dogadali hahaha :) Dziękuję Ci za kolejny, bardzo ciekawy i kilometrowy komentarz! :)

      Usuń